Z wioski liścia odpadło niewielu geninów, tj.: Ten Ten, Kiba, Choji i Hinaty oraz Sakury i Ino. Pozostali mieszkańcy Konohy mieli już swoje zwycięstwa za sobą. Zostało czterech geninów, czekających na swoje walki.
Natsuo, Atasuke, genin z wioski mgły i z wioski deszczu.
- Ehhhh... ile jeszcze mam czekać?- Natsuo wręcz spływał po barierce, o którą ciągle się opierał.
- Spokojnie, Natsuo- uspokajał Obito, który również był już zmęczony staniem i najchętniej wróciłby do swojej ciężarnej żony, Rin. Jak tak o tym pomyślał, zdał sobie sprawę, że nadal nie powiedział o tym swojej drużynie. "Drużynie', nawet Hokage nie ma o tym pojęcia.
- Ekran losuje kolejnych przeciwników- odezwał się Atasuke- Jeden z nas będzie zaraz walczył, przeciwko komuś z tamtych dwóch- wskazał głową na geninów z obcych wiosek, nie wyglądających na jakiś super silnych przeciwników.
- Mam nadzieję, że będę to ja- wymamrotał cicho.
I rzeczywiście, pierwsze nazwisko należało do niego.
- TAK JEST!- krzyknął widząc na tablicy "Okazaki Natsuo". Przeskoczył przez barierkę i stojąc po chwili obok egzaminatora wyczekiwał drugiego nazwiska.
'Zobaczymy w jaką siłę urosłeś, Natsuo' pomyślał Atasuke, chcąc zobaczyć jego walkę.
Obito, Setsuna, Natsuo i sam Atasuke zamarli, gdzy przeczytali kolejne nazwisko; "Uchiha Atasuke".
Młody Uchiha spojrzał na dół, na blondyna. Obaj wpatrywali się w siebie mając mieszane uczucia.
Z jednej strony obaj wyczekiwali tego momentu, jednak to nie znaczy, że nie mieli rozumu. Minęło sporo czasu odkąd Obito przejął ich drużynę, spędzili razem czas na wielu misjach, o różnych poziomach trudności. Nauczyli się współpracować, a teraz jeden miał pokonać drugiego, w imię tytułu Chunina?
Atasuke spojrzał na lewo, na swojego opiekuna. Po minie Obito wiedział, że on również nie jest zadowolony z tego wyniku losowania, jednak nie mógł nic zrobić. Ostatecznie młody Uchiha westchnął i zeskoczył na dół stając przed zestresowanym Natsuo, i po krótkiej chwili egzaminator ogłosił rozpoczęcie walki.
- To nic osobistego, Natsuo- odezwał się Atasuke swoim wiecznie znudzonym głosem- Jednak nawet ty nie przeszkodzisz mi w zdaniu tego egzaminu- powiedział to z chwilowym, pewnym siebie uśmieszkiem. Natsuo wyłapał go.
- Przestań gadać i chodź!- odpyskował z triumfalną miną.
- To dobrze, że ich wylosowało- do Obito zwrócił się Kakashi, wzbudzając swoimi słowami zainteresowanie zmartwionej Setsuny- Podobnie jak moi Sasuke i Naruto, ci dwaj ciągle ze sobą rywalizują. Starają się udowodnić wszystkim, jak i sobie, że są silniejsi od drugiego. Ten egzamin pozwoli im rozstrzygnąć, kto aktualnie jest silniejszy.
- Mhm..- potwierdził Obito obserwując obu swoich uczniów- Ta walka wszystko wyjaśni.
Obaj Genini patrzyli sobie chwilę w oczy, po czym obaj sięgnęli po kunai i zderzyli się nimi, siłując przez chwilę. Atasuke chciał sięgnąć po drugi kunai, gdy Natsuo zaskoczył go sierpowym. Atasuke zmuszony do cofnięcia się spojrzał gniewnie na zadowolonego Natsuo, który nie przestawił swojego triumfu nade gotowść do walki. Atasuke uśmiechnął się i ponownie natarł na niego. Blondyn złapał za drugi kunai i bronił się nimi przed szybkimi ruchami Atasuke, które robiły wrażenie. Natsuo cofał się z każdym blokiem a pod ich stopy sypały się iskry.
- Natsuo urósł ostatnio w siłę- zauważył Lee, mówiąc do Nejiego i Ten Ten- Jeszcze niedawno Atasuke mógł go położyć na ziemię jednym ruchem, a teraz pierwszy punkt przypadł Natsuo.
- Tak- powiedziała Ten Ten- Czyli to Atasuke jest teraz słaby- stwierdziła.
- Nie wydaję mi się- zaprzeczył Lee.
- Sugerujesz coś?- spytała Ten.
- Prawdopodobnie sprawdza aktualny poziom siły Natsuo i bada jego ruchy- powiedział Neji obserwując pojedynek, Lee i Ten spojrzeli na niego, a potem na walczących.
Atasuke nie przestawał nacierać, podczas gdy Natsuo powoli zaczynał się gubić w swoich krokach. Atasuke wyłapał jeden moment, gdy Natsuo miał taki niepewny moment. Zmylił go zmuszając do odsłonięcia i już po chwili stal przy jego lewym barku. Kopnął go w zgięcie w kolanie powalając na kolana i zakładając dźwignię na szyję w celu odcięcia jego mózgu od tlenu.
- Zakończę to szybko- szepnąl mu do ucha. Blondyn robił się coraz bardziej czerwony na twarzy nie mogąc złapać powietrza.
- On go udusi!- przeraziła się Setsuna.
- Spokojnie- Obito uspokoił ją ręką i łagodnym głosem- Puści go, gdy tylko ten straci przytomność, co będzie oznaczać zwycięstwo Atasuke.
Gdy Natsuo był o włos od utraty przytomności, trzęsącymi się rękoma uformował pieczęcie i z jego ust wyskoczyła kula wodna, która ruszyła na głowę dusiciela. Była wypełniona wodą i teraz Atasuke nie miał dostępu do powietrza. Po chwili wypuścił z objęć blondyna, która upadł na cztery łapy i rozpaczliwie łapał oddech. Atasuke nie mógł oddychać, próbował uderzać o bańkę, jednak ta zamiast pękać po prostu wpuszczała i wypuszczała jego dłonie.
- Wiesz już jakie to uczucie- prychnął Natsuo. Atasuke zmrużył oczy, położył dłonie na kulistej powierzchni wodnej pułapki i stał chwilę w bezruchu. Po chwili wodna bańka opadła na wodę a Atasuke mógł oddychać. Jednak zanim zdążył zrobić cokolwiek Natsuo już do niego dobiegł i potraktował go kopniakiem w brzuch. Atasuke odleciał kawałek w tył sunąc bokiem po posadzce. Zerwał się na równe nogi unikając dobitnego kopniaka z wyskoku Natsuo i poruszając się na rękach obracał się i zbliżał do niego zasypując serią kopniaków. Natsuo ponownie cofał się blokując przegubami jego kopy. Atasuke robił tak jeszcze przez chwilę, aż w końcu przebił się przez gardę kopnął go w twarz. Natsuo upadł a Atasuke z lekkim wyskokiem otoczył pięść chakrą i uderzył go w brzuch, po czym odskoczył kilka metrów.
- Co za żałosna walka- westchnął z poirytowaniem Neji.
- To wszystko co masz, Natsuo?- spytał Uchiha. Blondyn zwijał się przez chwilę w miejscu, nadal odczuwając ból po tak silnym uderzeniu, że aż posadzka pod nim pękła.
Natsuo w końcu dźwignął się na nogi. Niespodziwanie zaczął pluć wodą w kierunku Atasuke. Ten oczywiście tego uniknął, lecz w miejsce gdzie wylądował również pluł wodą.
Młody Uchiha skakał z miejsca na miejsce unikając wodnej serii, zbliżając się do blondyna. Biegł tuż obok strumienia wody, gdy po chwili kolejny natarł na niego od frontu. Atasuke przeskoczył na bok wykonując śrubę w powietrzu unikając jeszcze jednego strumienia i nadal biegnąc do przeciwnika. Był już przy nim wyprowadzając kolejny cios na twarz.
- Jest szybki!- powiedział Kiba, gdyż zarówno wodne ataki, jak i (troche szybsze) uniki Atasuke były niezwykle szybkie.
Wydawało się, ze uderzenie jest nieuniknione, gdy tuż przed twarzą blondyna wyrosła wodna tarcza, na którą natrafiła pięść Atasuke. Ten odskoczył, nim woda zdążyła go dopaść i spróbował podobnej sztuczki tym razem od jednego z boków blondyna, lecz ponownie ochronił się wodą. Atasuke odskoczył ponownie w tył, chlapiąc delikatnie wodą gdy stanął na ziemi.
- To twój plan na wygraną? Obrona?- spytał Atasuke lekko poirytowany.
- Nie dostrzegasz szczegółów, Atasuke- powiedział Natsuo z uśmiechem. Młody Uchiha nie wiedział do końca o co może chodzić. Rozejrzał się dookoła i zdał sobie sprawę, że całe podłoże jest pod kilkucentymetrową warstwą wody. Chciał spojrzeć na Natsuo, jednak już go tam nie było. Spojrzał w prawo czując się niepewnie, i nic. Gdy spojrzał w lewo stał tam Natsuo i trafiając go sierpem w policzek cisnął do tyłu. Atasuke przewrócił się w powietrzu i wylądował na nogach, ślizgając się na wodzie, jednak chcąc ruszyć na Natsuo już go tam nie było.
- Co do..?
Kolejny cios z prawej. Atasuke poleciał na lewo, i tam ponownie zderzył się z pięścią Natsuo.
Z ledwością utrzymywał się na nogach, gdy Natsu pojawiał się z jednej, uderzał, znikał i uderzał z drugiej. Wszystko działo się tak szybko, że Atasuke nie był w stanie polecieć w tył, gdyż zaraz po uderzeniu od frontu uderzono go z lewej, potem z prawej.
Widzowie, nie mogli uwierzyć własnym oczom. Natsuo się teleportował! Ale jak?! Pytali samych siebie.
- Obito, ty go tego nauczyłeś?- spytał zszokowany Kakashi.
- Ja tylko nasunąłem pomysł, sam zajął się treningiem- odparł Obito, uśmiechając się z lekka dumny.
'Co teraz zrobisz, Atasuke?' pomyślał czekając na kontre Atasuke.
Brunet powoli zaczął czuć rytme jego uderzeń. Po chwili umiał już stwierdzić, gdzie zaraz uderzy blondyn.
Dodatkowo aktywował Sharingana, co pozwoliło mu widzieć ruchy wroga. Z sekundy na sekundę Atasuke przestał obrywać, a jego głowa latała już nie od uderzeń, lecz do uników. Od tamtej chwili żaden z niemożliwie szybkich ciosów Natsuo nie trafił już Atasuke, który irytował go swoją bezbłędną interpretacją jego ruchów. Wtedy Atasuke niespodziewanie zmienił taktykę.
Złapał pięść przyjaciela i korzystając z całej siły jaką miał, rzucił nim w bok.
Natsuo przewrócił się kilka razy w powietrzu i nadal w locie uderzył plecami o ziemię i rozpryskując wodę sunął chwilę po niej, aż się zatrzymał i powoli wstał.
Atasuke otarł krew spływającą z kącika jego ust.
- Kto by pomyślał, że to ty pierwszy zaczniesz krwawić, Atasuke- zakpił Natsuo. Atasuke nie dał się sprowokować, i przenikał go wzrokiem. Natsuo speszył się delikatnie patrząc w jego Sharingan. Zniknął.
To co stało się chwilę później nie mogło zrozumieć większość widzów.
Natsuo pojawił się tuż za Atasuke, który kucając i kopiąc go od spodu w brodę wysłał w powietrze.
Cała akcja trwała ułamek sekundy i dostrzegli ją tylko Obito i Kakashi ze swoim Sharinganem, Neji z Byakugane, Lee mając swoją szybkość nie miał także z tym problemów, no i doświadczone oczy Hokagę.
Blondyn mimowolnie wzniósł się na kilka metrów w górę. Nie mógł zniknąć, gdyż nie dotykał już wody. Atasuke pojawił się nad nim, kopniakiem ciskając nim w ziemię i wysyłając za nim wielką kulę ognia.
Blondyn zasłonił się odruchowo rękami w locie, i po chwili uderzył plecami w ziemię, z głuchym oddźwiękiem bólu. Nie stracił jednak głowy, jak to się mówi. Szybko osłonił się wodną kopułą, która nie dopuściła do niego płomieni.
Atasuke nie zdążył dokładnie wylądować gdy pojawił się przed nim Natsuo i potraktował go kolejnym ciosem, jednak przed następnym już się obronił i oddał mu kopniakiem na żebra, odsyłając kilka metrów dalej.
Chciał ruszyć za nim, gdy woda złapała go za kostkę i pociągnęła za sobą w górę, by zaraz cisnąć nim w ścianę.
Chłopak zrobił w niej nie dużą dziurę i kaszlnął krwią, lecz zsunąwszy się z powrotem na ziemie ustał na nogach i spojrzał na Natsuo, który już do niego biegł.
- Skończmy to Natsuo!- krzyknął i również ruszył na niego. Mieli zderzyć się pośrodku drogi, gdy nagle Atasuke zjawił się za plecami blondyna kopiąc go w nie i ciskając za nim kulę ognia.
Natsuo z lekko podpalonym ubraniem wyleciał z kłębów dymu i przeturlał się po wodzie.
- Nie pokonasz mnie- bąknął wstając i trzęsąc się- Nie tym razem...
- Natsuo...- zmartwiła się Setsuna widząc stan jej chłopaka.
- Zawsze byłeś we wszystkim lepszy- kontynuował blondyn ze spuszczoną głową i trzymając się za lewe ramie, które poparzył Aatasuke- Ten egzamin dał mi szansę pokazania wszystkim, że nie jestem już słabym dzieciakiem, który skrywał się w twoim cieniu- spojrzał na niego gniewnie- Nie wiesz jak czuje się ktoś, kto wiecznie tylko goni swoich towarzyszy, by nie czuć się od nich gorszy.
- O czym ty mówisz?- przerwał mu Atasuke.
- Nie zauważyłeś?- prychnął lekko rozbawiony- Zawsze chciałem być zauważony przez innych, wyjść z twojego cholernego blasku!
- Mojego blasku?!- oburzył się Atasuke.
- Urodziłeś się geniuszem, Atasuke- wtrącił mu Natsuo, wzbudzając jego zdziwienie. Wszyscy dookoła wsłuchiwali się w rozmowę, nie widząc jak się zachować- Wszystko zawsze przychodziło ci łatwiej niż mi, ja musiałem tracić wiele czasu na naukę tego, co ty zrobiłeś perfekcyjnie za pierwszym razem!
Cała sytuacja bardzo przypominała rywalizację pomiędzy Naruto i Sasuke, na których spojrzał Kakashi.
- Nie pozwolę ci więcej być lepszym ode mnie!- krzyknął Natsuo a z wody utworzył się węższy niż ostatnio i troche mniejszy smok, który natarł na Uchiha. Wszyscy byli pod wrażeniem, a Obito nie mógł uwierzyć oczom.
Atasuke spojrzał przerażony na wodną bestię, która najpierw go okrążyła, by następnie zaatakować z prawej. Odruchowo zasłonił się rękoma, jednak smok otworzył paszczę i porwał go ze sobą. Ruszył na ścianę z ogromną prędkością, rozchlapując się na niej i rozbijając ją Atasuke.
Chłopak opadł na ziemię i zaatakowały go wodne pasma, które uderzały nim i rzucały po całej sali, był bez szans w walce z żywiołem.
- ATASUKE!- krzyknęła przerażona Ino, która od zawsze darzyła go jakimś cichym uczuciem, które zostało wzmocnione przez ratunek, którym jej pomógł.
Atasuke uderzył w ziemię i następnie pasmo wody z ogromną siłą cisnęło nim w górę.
Siła rzutu była na tyle silna, że w ciągu dwóch sekund chłopak wbił się w zaokrąglony sufit. Uderzył w niego plecamy, i na wpółprzytomnym wzrokiem spojrzał w dół. Leciał na niego smok z święcącymi się na różowo wściekłymi ślepiami.
Przeraził się, lecz nie mógł się ruszyć. Smok uderzył w niego z całej siły. Rozkruszył sufit jeszcze bardziej i połamał chłopakowi dwa żebra. Atak po chwili ustał i rozchlapany smok spadł na ziemię w postaci chwilowego deszczu.
- Przegrałeś...- mruknął Natsuo, gdy Atasuke bezwładnie spadał na dół.
- Natsuo...- bąknęła przerażona Setsuna.
- To nie on- stwierdził Obito patrząc na ucznia- Jest posiadaczem dwóch osobowości, ta druga i aktualnie obecna musi ujawniać się obudzona jakimś silnym uczuciem. Tylko jakim?
Setsuna przerzuciła zmartwiony wzrok z mistrza na chłopaka. Atasuke uderzył w ziemię chlapiąc wodą i leżał przez chwilę.
Pojawił się egzaminator i kucnął przy Atasuke patrząc na jego stan, nie ruszał się.
Wszyscy dookoła z narastającym uczuciem zdziwienia i niepewności wyczekiwali powstania Atasuke.
- On... nie żyje...?- spytała Hinata. Neji uaktywnił swój Byakugan i spojrzał na pokonanego.
- Mamy zwycięzce- powiedział egzaminator wstając- Wygrał...
Nagle Atasuke drgnął, wszyscy, wraz z sędzią, spojrzeli na niego nie dowierzając. Chłopak wstał, chociaż zajęło mu to chwilę, a gdy już stał to niepewnie.
- Zamknij się... powiedział uderzając w egzaminatora zewnętrzną częścią prawej dłoni a ten poleciał kilkanaście metrów dalej.
Jonini stojący przy Kokage chcieli zareagować za uderzenie sędziego, jednak Trzeci powstrzymał ich ręką.
Obito przyjrzał się, pod jego nogami znajdowała się utworzona pieczęć przywołania. Co dziwniejsze, nie widział nigdzie jego królika, którego miał okazję poznać, gdy Atasuke przywołał go podczas walki z Fiijo.
'Co tu się dzieje?'
Natsuo z zimną krwią patrzył na ledwo stojącego przeciwnika.
- O nie...!- Ino się przeraziła, zauważyła u niego wyrośnięte pazury i postrzepione włosy, choć głowę nadal miał spuszczoną.
'Co się stało? I co ta chakra? Nie jest ludzka' Tak i podobnie myśleli Jonini i Hokage, czując jego chakrę.
W jednej sekundzie Atasuke znalazł się przy zdziwionym Natsuo i uderzając go tak samo jak egzaminatora odesłał na w tył, ciskając nim o ścianę.
- Jest szybki!- przejął się Lee.
- Ten przepływ chakry...- Neji obserwował jego przepływ swoim Byakuganem- Nie jest do końca ludzki.
Natsuo nie zdążył do końca wyjść z dziury w ścianie, gdy Atasuke stał przed nim i dobił go ciosem w brzuch, powiększając szkodę w konstrukcji budynku. Przerażony Natsuo mimowolnie się skulił, choć Atasuke zamiast po prostu uderzyć, to nadal trzymał pięść przy jego brzuchu. Z ust blondyna krew aż wsytrzeliła, a on z wielkimi oczami patrzyła na twarz Atasuke. Nie była normalna.
Czerwone oczy z wąskimi źrenicami i wydłużone kły u góry i u dołu. Jego pięść rozłożyła palce i złapawszy go za ciuch cisnął nim za siebie, wbijając w ścianę naprzeciwko.
Powtórzył to raz jeszczę: dobił, złapał, rzucił. Tym razem jednak zamiast w ścianę na dole, uderzył w ścianę, przed którą stali Neji i Lee. Standardowo sekunde po uderzeniu stał już przy nim atasuke ponownie go dobijając.
Neji i Lee patrzyli na niego z niepokojem i niedowierzaniem. Atasuke dyszał przez chwilę, aż sprężając wszystkie mięśnie wydał z siebie dziki ryk, przepełniony jego nastoletnim głosem. Podczas tego zebrania wściekłości ogromna fala uderzeniowa wzniosła się od niego i rzuciła w tył wszystkich w pobliżu.
Atasuke rzucił Natsuo na środek sali ruszył ku niemu.
- Czy on teleportuje się jak Natsuo na wodzie?- nie rozumiała Setsuna bojąc się o Natsuo.
- Nie- powiedział zaniepokojony Obito obserwując go swoim Sharinganem- Coś dało mu niezwykła siłę i szybkość. Tylko co?
Ledwo przytomny Natsuo machnął ręką a woda w około zebrała się i natarła na spadającego na blondyna Atasuke niczym wielka fala. Zmiotła go z powietrza kawałek dalej, leczy gdy tylko Natsuo dźwignął się na nogi Atasuke dobiegł do niego ze swoją szybkością i łapiąc za gardło uniósł i uderzył nim w ścianę. Duszony Natsuo przyparty do ściany nie mógł się ruszyć. Atasuke jedną ręką miażdżył mu gardło i unosił nad ziemią.
- Atasuke...- chrypnął przerażony nie mogąc nawet mówić. Próbował oderwać od siebie jego rękę, jednak była jak ze stali.
- Mistrzu!- krzyknęła Setsuna, Obito momentalnie znalazł się przy nich rozdzielając ich. Niespodziewanie został zaatakowany przez Atasuke, który w lekkim podskoku wyprowadził potężny kop na głowę mistrza.
Obito zablokował go, choć siła była na tyle duża, że przesunął się o kilka centymetrów.
Atasuke nie tracił czasu, wgryzając mu się w ramię i sącząc krew. Ból był niezwykły, gdyż kły miał większe niż normalny człowiek
- Uspokój się, Atasuke!- krzyknął Obito omamiając go mocą swojego Sharingana. Chłopiec uspokoił się i stracił przytomność, upadając na ziemię obok łapiącego na czworakach oddech Natsuo.
Gdy blondyn zobaczył Atasuke zerwał się wystraszony i odsunął panicznie.
Zapanowała cisza, wszyscy patrzyli na całę wydarzenie w lekkim szoku. Na ich oczach Atasuke zmienił się w zdziczałą bestię, i gdyby nie Obito, zabiłby Natsuo. Obito z cichą ulgą, że już spokój rozejrzał się po widzach i jego wzrok spoczął na Hokagę, który również przejął się całą sytuacją.
Nim ktokolwiek zdążył się odezwać ściana za Kogakę i kilkoma strażniczymi Joninami została zniszczona i wielkie jej odłamki przygniotły trzeciego i pozostałych. kilku zmarło, a pozostali wraz z Hokagę byli przygniecieni.
- Co to ma znaczyć?!- oburzył się trzeci. W całej sali zapanował ograniczający widok dym, związany z wypadkiem. Wszyscy kaszleli krztusząc się dymem i zeskakując na dół, nie ryzykujać kolejnych zawaleń się ścian.
- Idealnie!- powiedział szaro włosy młodzieniec, który na czele swojej 4- osobowej drużyny (on był 5.) stanęli na zniszczonej wcześniej ścianie.
Jeden z nich uniósł obie dłonie, a cała woda rozlana po posadzce na której walczyli przybrała kształt bańki, więżąc ich wszystkich. Następnie zaczęła się kurczyć.
Przerażeni genini próbowali ją rozbić, jednak nic z tego. Podczas gdy się kurczyła, trzeci z ekipy intruzów władający ziemia, utworzył skalne łańcuchy, który wydobyły się z ziemi pod zebrani na środku shinobi i unieruchomiła wszystkich Joninów.
Bańka obejmowała już tylko geninów, wszystkich. Skurczyła się do rozmiarów jednego centmetra w obwodzie i poszybowała do władającego wodą wroga, lewitując nad jego rozwartą dłonią.
- Kim jesteście?!- wydarła się Kurenai, szarpiąc ze skalnymi łańcuchami jak pozostali.
- To nie ważne- rzucił szarowłosy chłopak. Nie było widać dokładnie ich twarzy, gdyż światło padało zza ich pleców, nieco ograniczając widoczność zebranych w środku ciemnej już areny.
Szarowłosy, będący przywódcą grupy zawrócił jako pierwszy. Przepuścili go a potem ruszyli za nim i zniknęli.
- Szlag!- Obito uaktywnił swój Mangekyou i przeniknał przez łańcuchy rzucając się w pogoń za porywaczami. Kakashi stworzył chwilowe Raikiri niszcząc ograniczający go skalny łańcuch i dogonił Obito, który stał już na zewnątrz, jednak nie było śladu po intruzach.
Pozostali również się uwolnili i ruszyli na pomoc przygniecionemu Hokagę, który jak się potem okazało ma zmiażdżoną lewą nogę.
- Kim oni byli?- spytał rozwścieczony staruszek.
- Nie mam zielonego pojęcia- powiedział Obito gdy razem z Kakashim do nich dołączyli.
- Musimy ich odnaleźć- oburzył się Gai- Na naszych oczach porwali siłę młodości naszej wioski!
- Bez obaw, Gaiu- uspokoił go Trzeci, oparty o Asumę i jednego z Joninów- Kakashi, chciałbym abyś wraz z resztą wytropił ich i uratował dzieci.
- Hai!- powiedział Hatake.
- Ja powiadomię kogo trzeba, ruszajcie!- wydał rozkaz do wszystkich zebranych, gdy ci zniknęli Asuma i drugi pomocnik zaprowadzili go do medyków, gdyż mocno krwawił ze swojej nieprzyjemnie wyglądającej nogi.
Dolna część szaty Hokage była zakrwawiona.
- Szanowny Trzeci- zwrócił się Asuma z szacunkiem, mimo iż Hokage to jego rodzina- Kogo miałeś na myśli mówiąc 'zawiadomię kogo trzeba"?
- Wśród porwanych są różne nasze dzieciaki. Jeden z nich ma brata, który nie pozwoli im skrzywdzić go, ani pozostałych.
- Masz na myśli...- zaczał Asuma, rozumiejąc o kim mowa.
- Powiadomić Uchiha Itachiego!- rozkazał Trzeci patrząc gniewnie przed siebie.
- Zabiję...- powiedział Itachi kierując się w stronę, w którą podążyli pozostali Jonini.
Z jednej strony obaj wyczekiwali tego momentu, jednak to nie znaczy, że nie mieli rozumu. Minęło sporo czasu odkąd Obito przejął ich drużynę, spędzili razem czas na wielu misjach, o różnych poziomach trudności. Nauczyli się współpracować, a teraz jeden miał pokonać drugiego, w imię tytułu Chunina?
Atasuke spojrzał na lewo, na swojego opiekuna. Po minie Obito wiedział, że on również nie jest zadowolony z tego wyniku losowania, jednak nie mógł nic zrobić. Ostatecznie młody Uchiha westchnął i zeskoczył na dół stając przed zestresowanym Natsuo, i po krótkiej chwili egzaminator ogłosił rozpoczęcie walki.
- To nic osobistego, Natsuo- odezwał się Atasuke swoim wiecznie znudzonym głosem- Jednak nawet ty nie przeszkodzisz mi w zdaniu tego egzaminu- powiedział to z chwilowym, pewnym siebie uśmieszkiem. Natsuo wyłapał go.
- Przestań gadać i chodź!- odpyskował z triumfalną miną.
- To dobrze, że ich wylosowało- do Obito zwrócił się Kakashi, wzbudzając swoimi słowami zainteresowanie zmartwionej Setsuny- Podobnie jak moi Sasuke i Naruto, ci dwaj ciągle ze sobą rywalizują. Starają się udowodnić wszystkim, jak i sobie, że są silniejsi od drugiego. Ten egzamin pozwoli im rozstrzygnąć, kto aktualnie jest silniejszy.
- Mhm..- potwierdził Obito obserwując obu swoich uczniów- Ta walka wszystko wyjaśni.
Obaj Genini patrzyli sobie chwilę w oczy, po czym obaj sięgnęli po kunai i zderzyli się nimi, siłując przez chwilę. Atasuke chciał sięgnąć po drugi kunai, gdy Natsuo zaskoczył go sierpowym. Atasuke zmuszony do cofnięcia się spojrzał gniewnie na zadowolonego Natsuo, który nie przestawił swojego triumfu nade gotowść do walki. Atasuke uśmiechnął się i ponownie natarł na niego. Blondyn złapał za drugi kunai i bronił się nimi przed szybkimi ruchami Atasuke, które robiły wrażenie. Natsuo cofał się z każdym blokiem a pod ich stopy sypały się iskry.
- Natsuo urósł ostatnio w siłę- zauważył Lee, mówiąc do Nejiego i Ten Ten- Jeszcze niedawno Atasuke mógł go położyć na ziemię jednym ruchem, a teraz pierwszy punkt przypadł Natsuo.
- Tak- powiedziała Ten Ten- Czyli to Atasuke jest teraz słaby- stwierdziła.
- Nie wydaję mi się- zaprzeczył Lee.
- Sugerujesz coś?- spytała Ten.
- Prawdopodobnie sprawdza aktualny poziom siły Natsuo i bada jego ruchy- powiedział Neji obserwując pojedynek, Lee i Ten spojrzeli na niego, a potem na walczących.
Atasuke nie przestawał nacierać, podczas gdy Natsuo powoli zaczynał się gubić w swoich krokach. Atasuke wyłapał jeden moment, gdy Natsuo miał taki niepewny moment. Zmylił go zmuszając do odsłonięcia i już po chwili stal przy jego lewym barku. Kopnął go w zgięcie w kolanie powalając na kolana i zakładając dźwignię na szyję w celu odcięcia jego mózgu od tlenu.
- Zakończę to szybko- szepnąl mu do ucha. Blondyn robił się coraz bardziej czerwony na twarzy nie mogąc złapać powietrza.
- On go udusi!- przeraziła się Setsuna.
- Spokojnie- Obito uspokoił ją ręką i łagodnym głosem- Puści go, gdy tylko ten straci przytomność, co będzie oznaczać zwycięstwo Atasuke.
Gdy Natsuo był o włos od utraty przytomności, trzęsącymi się rękoma uformował pieczęcie i z jego ust wyskoczyła kula wodna, która ruszyła na głowę dusiciela. Była wypełniona wodą i teraz Atasuke nie miał dostępu do powietrza. Po chwili wypuścił z objęć blondyna, która upadł na cztery łapy i rozpaczliwie łapał oddech. Atasuke nie mógł oddychać, próbował uderzać o bańkę, jednak ta zamiast pękać po prostu wpuszczała i wypuszczała jego dłonie.
- Wiesz już jakie to uczucie- prychnął Natsuo. Atasuke zmrużył oczy, położył dłonie na kulistej powierzchni wodnej pułapki i stał chwilę w bezruchu. Po chwili wodna bańka opadła na wodę a Atasuke mógł oddychać. Jednak zanim zdążył zrobić cokolwiek Natsuo już do niego dobiegł i potraktował go kopniakiem w brzuch. Atasuke odleciał kawałek w tył sunąc bokiem po posadzce. Zerwał się na równe nogi unikając dobitnego kopniaka z wyskoku Natsuo i poruszając się na rękach obracał się i zbliżał do niego zasypując serią kopniaków. Natsuo ponownie cofał się blokując przegubami jego kopy. Atasuke robił tak jeszcze przez chwilę, aż w końcu przebił się przez gardę kopnął go w twarz. Natsuo upadł a Atasuke z lekkim wyskokiem otoczył pięść chakrą i uderzył go w brzuch, po czym odskoczył kilka metrów.
- Co za żałosna walka- westchnął z poirytowaniem Neji.
- To wszystko co masz, Natsuo?- spytał Uchiha. Blondyn zwijał się przez chwilę w miejscu, nadal odczuwając ból po tak silnym uderzeniu, że aż posadzka pod nim pękła.
Natsuo w końcu dźwignął się na nogi. Niespodziwanie zaczął pluć wodą w kierunku Atasuke. Ten oczywiście tego uniknął, lecz w miejsce gdzie wylądował również pluł wodą.
Młody Uchiha skakał z miejsca na miejsce unikając wodnej serii, zbliżając się do blondyna. Biegł tuż obok strumienia wody, gdy po chwili kolejny natarł na niego od frontu. Atasuke przeskoczył na bok wykonując śrubę w powietrzu unikając jeszcze jednego strumienia i nadal biegnąc do przeciwnika. Był już przy nim wyprowadzając kolejny cios na twarz.
- Jest szybki!- powiedział Kiba, gdyż zarówno wodne ataki, jak i (troche szybsze) uniki Atasuke były niezwykle szybkie.
Wydawało się, ze uderzenie jest nieuniknione, gdy tuż przed twarzą blondyna wyrosła wodna tarcza, na którą natrafiła pięść Atasuke. Ten odskoczył, nim woda zdążyła go dopaść i spróbował podobnej sztuczki tym razem od jednego z boków blondyna, lecz ponownie ochronił się wodą. Atasuke odskoczył ponownie w tył, chlapiąc delikatnie wodą gdy stanął na ziemi.
- To twój plan na wygraną? Obrona?- spytał Atasuke lekko poirytowany.
- Nie dostrzegasz szczegółów, Atasuke- powiedział Natsuo z uśmiechem. Młody Uchiha nie wiedział do końca o co może chodzić. Rozejrzał się dookoła i zdał sobie sprawę, że całe podłoże jest pod kilkucentymetrową warstwą wody. Chciał spojrzeć na Natsuo, jednak już go tam nie było. Spojrzał w prawo czując się niepewnie, i nic. Gdy spojrzał w lewo stał tam Natsuo i trafiając go sierpem w policzek cisnął do tyłu. Atasuke przewrócił się w powietrzu i wylądował na nogach, ślizgając się na wodzie, jednak chcąc ruszyć na Natsuo już go tam nie było.
- Co do..?
Kolejny cios z prawej. Atasuke poleciał na lewo, i tam ponownie zderzył się z pięścią Natsuo.
Z ledwością utrzymywał się na nogach, gdy Natsu pojawiał się z jednej, uderzał, znikał i uderzał z drugiej. Wszystko działo się tak szybko, że Atasuke nie był w stanie polecieć w tył, gdyż zaraz po uderzeniu od frontu uderzono go z lewej, potem z prawej.
Widzowie, nie mogli uwierzyć własnym oczom. Natsuo się teleportował! Ale jak?! Pytali samych siebie.
- Obito, ty go tego nauczyłeś?- spytał zszokowany Kakashi.
- Ja tylko nasunąłem pomysł, sam zajął się treningiem- odparł Obito, uśmiechając się z lekka dumny.
'Co teraz zrobisz, Atasuke?' pomyślał czekając na kontre Atasuke.
Brunet powoli zaczął czuć rytme jego uderzeń. Po chwili umiał już stwierdzić, gdzie zaraz uderzy blondyn.
Dodatkowo aktywował Sharingana, co pozwoliło mu widzieć ruchy wroga. Z sekundy na sekundę Atasuke przestał obrywać, a jego głowa latała już nie od uderzeń, lecz do uników. Od tamtej chwili żaden z niemożliwie szybkich ciosów Natsuo nie trafił już Atasuke, który irytował go swoją bezbłędną interpretacją jego ruchów. Wtedy Atasuke niespodziewanie zmienił taktykę.
Złapał pięść przyjaciela i korzystając z całej siły jaką miał, rzucił nim w bok.
Natsuo przewrócił się kilka razy w powietrzu i nadal w locie uderzył plecami o ziemię i rozpryskując wodę sunął chwilę po niej, aż się zatrzymał i powoli wstał.
Atasuke otarł krew spływającą z kącika jego ust.
- Kto by pomyślał, że to ty pierwszy zaczniesz krwawić, Atasuke- zakpił Natsuo. Atasuke nie dał się sprowokować, i przenikał go wzrokiem. Natsuo speszył się delikatnie patrząc w jego Sharingan. Zniknął.
To co stało się chwilę później nie mogło zrozumieć większość widzów.
Natsuo pojawił się tuż za Atasuke, który kucając i kopiąc go od spodu w brodę wysłał w powietrze.
Cała akcja trwała ułamek sekundy i dostrzegli ją tylko Obito i Kakashi ze swoim Sharinganem, Neji z Byakugane, Lee mając swoją szybkość nie miał także z tym problemów, no i doświadczone oczy Hokagę.
Blondyn mimowolnie wzniósł się na kilka metrów w górę. Nie mógł zniknąć, gdyż nie dotykał już wody. Atasuke pojawił się nad nim, kopniakiem ciskając nim w ziemię i wysyłając za nim wielką kulę ognia.
Blondyn zasłonił się odruchowo rękami w locie, i po chwili uderzył plecami w ziemię, z głuchym oddźwiękiem bólu. Nie stracił jednak głowy, jak to się mówi. Szybko osłonił się wodną kopułą, która nie dopuściła do niego płomieni.
Atasuke nie zdążył dokładnie wylądować gdy pojawił się przed nim Natsuo i potraktował go kolejnym ciosem, jednak przed następnym już się obronił i oddał mu kopniakiem na żebra, odsyłając kilka metrów dalej.
Chciał ruszyć za nim, gdy woda złapała go za kostkę i pociągnęła za sobą w górę, by zaraz cisnąć nim w ścianę.
Chłopak zrobił w niej nie dużą dziurę i kaszlnął krwią, lecz zsunąwszy się z powrotem na ziemie ustał na nogach i spojrzał na Natsuo, który już do niego biegł.
- Skończmy to Natsuo!- krzyknął i również ruszył na niego. Mieli zderzyć się pośrodku drogi, gdy nagle Atasuke zjawił się za plecami blondyna kopiąc go w nie i ciskając za nim kulę ognia.
Natsuo z lekko podpalonym ubraniem wyleciał z kłębów dymu i przeturlał się po wodzie.
- Nie pokonasz mnie- bąknął wstając i trzęsąc się- Nie tym razem...
- Natsuo...- zmartwiła się Setsuna widząc stan jej chłopaka.
- Zawsze byłeś we wszystkim lepszy- kontynuował blondyn ze spuszczoną głową i trzymając się za lewe ramie, które poparzył Aatasuke- Ten egzamin dał mi szansę pokazania wszystkim, że nie jestem już słabym dzieciakiem, który skrywał się w twoim cieniu- spojrzał na niego gniewnie- Nie wiesz jak czuje się ktoś, kto wiecznie tylko goni swoich towarzyszy, by nie czuć się od nich gorszy.
- O czym ty mówisz?- przerwał mu Atasuke.
- Nie zauważyłeś?- prychnął lekko rozbawiony- Zawsze chciałem być zauważony przez innych, wyjść z twojego cholernego blasku!
- Mojego blasku?!- oburzył się Atasuke.
- Urodziłeś się geniuszem, Atasuke- wtrącił mu Natsuo, wzbudzając jego zdziwienie. Wszyscy dookoła wsłuchiwali się w rozmowę, nie widząc jak się zachować- Wszystko zawsze przychodziło ci łatwiej niż mi, ja musiałem tracić wiele czasu na naukę tego, co ty zrobiłeś perfekcyjnie za pierwszym razem!
Cała sytuacja bardzo przypominała rywalizację pomiędzy Naruto i Sasuke, na których spojrzał Kakashi.
- Nie pozwolę ci więcej być lepszym ode mnie!- krzyknął Natsuo a z wody utworzył się węższy niż ostatnio i troche mniejszy smok, który natarł na Uchiha. Wszyscy byli pod wrażeniem, a Obito nie mógł uwierzyć oczom.
Atasuke spojrzał przerażony na wodną bestię, która najpierw go okrążyła, by następnie zaatakować z prawej. Odruchowo zasłonił się rękoma, jednak smok otworzył paszczę i porwał go ze sobą. Ruszył na ścianę z ogromną prędkością, rozchlapując się na niej i rozbijając ją Atasuke.
Chłopak opadł na ziemię i zaatakowały go wodne pasma, które uderzały nim i rzucały po całej sali, był bez szans w walce z żywiołem.
- ATASUKE!- krzyknęła przerażona Ino, która od zawsze darzyła go jakimś cichym uczuciem, które zostało wzmocnione przez ratunek, którym jej pomógł.
Atasuke uderzył w ziemię i następnie pasmo wody z ogromną siłą cisnęło nim w górę.
Siła rzutu była na tyle silna, że w ciągu dwóch sekund chłopak wbił się w zaokrąglony sufit. Uderzył w niego plecamy, i na wpółprzytomnym wzrokiem spojrzał w dół. Leciał na niego smok z święcącymi się na różowo wściekłymi ślepiami.
Przeraził się, lecz nie mógł się ruszyć. Smok uderzył w niego z całej siły. Rozkruszył sufit jeszcze bardziej i połamał chłopakowi dwa żebra. Atak po chwili ustał i rozchlapany smok spadł na ziemię w postaci chwilowego deszczu.
- Przegrałeś...- mruknął Natsuo, gdy Atasuke bezwładnie spadał na dół.
- Natsuo...- bąknęła przerażona Setsuna.
- To nie on- stwierdził Obito patrząc na ucznia- Jest posiadaczem dwóch osobowości, ta druga i aktualnie obecna musi ujawniać się obudzona jakimś silnym uczuciem. Tylko jakim?
Setsuna przerzuciła zmartwiony wzrok z mistrza na chłopaka. Atasuke uderzył w ziemię chlapiąc wodą i leżał przez chwilę.
Pojawił się egzaminator i kucnął przy Atasuke patrząc na jego stan, nie ruszał się.
Wszyscy dookoła z narastającym uczuciem zdziwienia i niepewności wyczekiwali powstania Atasuke.
- On... nie żyje...?- spytała Hinata. Neji uaktywnił swój Byakugan i spojrzał na pokonanego.
- Mamy zwycięzce- powiedział egzaminator wstając- Wygrał...
Nagle Atasuke drgnął, wszyscy, wraz z sędzią, spojrzeli na niego nie dowierzając. Chłopak wstał, chociaż zajęło mu to chwilę, a gdy już stał to niepewnie.
- Zamknij się... powiedział uderzając w egzaminatora zewnętrzną częścią prawej dłoni a ten poleciał kilkanaście metrów dalej.
Jonini stojący przy Kokage chcieli zareagować za uderzenie sędziego, jednak Trzeci powstrzymał ich ręką.
Obito przyjrzał się, pod jego nogami znajdowała się utworzona pieczęć przywołania. Co dziwniejsze, nie widział nigdzie jego królika, którego miał okazję poznać, gdy Atasuke przywołał go podczas walki z Fiijo.
'Co tu się dzieje?'
Natsuo z zimną krwią patrzył na ledwo stojącego przeciwnika.
- O nie...!- Ino się przeraziła, zauważyła u niego wyrośnięte pazury i postrzepione włosy, choć głowę nadal miał spuszczoną.
'Co się stało? I co ta chakra? Nie jest ludzka' Tak i podobnie myśleli Jonini i Hokage, czując jego chakrę.
W jednej sekundzie Atasuke znalazł się przy zdziwionym Natsuo i uderzając go tak samo jak egzaminatora odesłał na w tył, ciskając nim o ścianę.
- Jest szybki!- przejął się Lee.
- Ten przepływ chakry...- Neji obserwował jego przepływ swoim Byakuganem- Nie jest do końca ludzki.
Natsuo nie zdążył do końca wyjść z dziury w ścianie, gdy Atasuke stał przed nim i dobił go ciosem w brzuch, powiększając szkodę w konstrukcji budynku. Przerażony Natsuo mimowolnie się skulił, choć Atasuke zamiast po prostu uderzyć, to nadal trzymał pięść przy jego brzuchu. Z ust blondyna krew aż wsytrzeliła, a on z wielkimi oczami patrzyła na twarz Atasuke. Nie była normalna.
Czerwone oczy z wąskimi źrenicami i wydłużone kły u góry i u dołu. Jego pięść rozłożyła palce i złapawszy go za ciuch cisnął nim za siebie, wbijając w ścianę naprzeciwko.
Powtórzył to raz jeszczę: dobił, złapał, rzucił. Tym razem jednak zamiast w ścianę na dole, uderzył w ścianę, przed którą stali Neji i Lee. Standardowo sekunde po uderzeniu stał już przy nim atasuke ponownie go dobijając.
Neji i Lee patrzyli na niego z niepokojem i niedowierzaniem. Atasuke dyszał przez chwilę, aż sprężając wszystkie mięśnie wydał z siebie dziki ryk, przepełniony jego nastoletnim głosem. Podczas tego zebrania wściekłości ogromna fala uderzeniowa wzniosła się od niego i rzuciła w tył wszystkich w pobliżu.
Atasuke rzucił Natsuo na środek sali ruszył ku niemu.
- Czy on teleportuje się jak Natsuo na wodzie?- nie rozumiała Setsuna bojąc się o Natsuo.
- Nie- powiedział zaniepokojony Obito obserwując go swoim Sharinganem- Coś dało mu niezwykła siłę i szybkość. Tylko co?
Ledwo przytomny Natsuo machnął ręką a woda w około zebrała się i natarła na spadającego na blondyna Atasuke niczym wielka fala. Zmiotła go z powietrza kawałek dalej, leczy gdy tylko Natsuo dźwignął się na nogi Atasuke dobiegł do niego ze swoją szybkością i łapiąc za gardło uniósł i uderzył nim w ścianę. Duszony Natsuo przyparty do ściany nie mógł się ruszyć. Atasuke jedną ręką miażdżył mu gardło i unosił nad ziemią.
- Atasuke...- chrypnął przerażony nie mogąc nawet mówić. Próbował oderwać od siebie jego rękę, jednak była jak ze stali.
- Mistrzu!- krzyknęła Setsuna, Obito momentalnie znalazł się przy nich rozdzielając ich. Niespodziewanie został zaatakowany przez Atasuke, który w lekkim podskoku wyprowadził potężny kop na głowę mistrza.
Obito zablokował go, choć siła była na tyle duża, że przesunął się o kilka centymetrów.
Atasuke nie tracił czasu, wgryzając mu się w ramię i sącząc krew. Ból był niezwykły, gdyż kły miał większe niż normalny człowiek
- Uspokój się, Atasuke!- krzyknął Obito omamiając go mocą swojego Sharingana. Chłopiec uspokoił się i stracił przytomność, upadając na ziemię obok łapiącego na czworakach oddech Natsuo.
Gdy blondyn zobaczył Atasuke zerwał się wystraszony i odsunął panicznie.
Zapanowała cisza, wszyscy patrzyli na całę wydarzenie w lekkim szoku. Na ich oczach Atasuke zmienił się w zdziczałą bestię, i gdyby nie Obito, zabiłby Natsuo. Obito z cichą ulgą, że już spokój rozejrzał się po widzach i jego wzrok spoczął na Hokagę, który również przejął się całą sytuacją.
Nim ktokolwiek zdążył się odezwać ściana za Kogakę i kilkoma strażniczymi Joninami została zniszczona i wielkie jej odłamki przygniotły trzeciego i pozostałych. kilku zmarło, a pozostali wraz z Hokagę byli przygniecieni.
- Co to ma znaczyć?!- oburzył się trzeci. W całej sali zapanował ograniczający widok dym, związany z wypadkiem. Wszyscy kaszleli krztusząc się dymem i zeskakując na dół, nie ryzykujać kolejnych zawaleń się ścian.
- Idealnie!- powiedział szaro włosy młodzieniec, który na czele swojej 4- osobowej drużyny (on był 5.) stanęli na zniszczonej wcześniej ścianie.
Jeden z nich uniósł obie dłonie, a cała woda rozlana po posadzce na której walczyli przybrała kształt bańki, więżąc ich wszystkich. Następnie zaczęła się kurczyć.
Przerażeni genini próbowali ją rozbić, jednak nic z tego. Podczas gdy się kurczyła, trzeci z ekipy intruzów władający ziemia, utworzył skalne łańcuchy, który wydobyły się z ziemi pod zebrani na środku shinobi i unieruchomiła wszystkich Joninów.
Bańka obejmowała już tylko geninów, wszystkich. Skurczyła się do rozmiarów jednego centmetra w obwodzie i poszybowała do władającego wodą wroga, lewitując nad jego rozwartą dłonią.
- Kim jesteście?!- wydarła się Kurenai, szarpiąc ze skalnymi łańcuchami jak pozostali.
- To nie ważne- rzucił szarowłosy chłopak. Nie było widać dokładnie ich twarzy, gdyż światło padało zza ich pleców, nieco ograniczając widoczność zebranych w środku ciemnej już areny.
Szarowłosy, będący przywódcą grupy zawrócił jako pierwszy. Przepuścili go a potem ruszyli za nim i zniknęli.
- Szlag!- Obito uaktywnił swój Mangekyou i przeniknał przez łańcuchy rzucając się w pogoń za porywaczami. Kakashi stworzył chwilowe Raikiri niszcząc ograniczający go skalny łańcuch i dogonił Obito, który stał już na zewnątrz, jednak nie było śladu po intruzach.
Pozostali również się uwolnili i ruszyli na pomoc przygniecionemu Hokagę, który jak się potem okazało ma zmiażdżoną lewą nogę.
- Kim oni byli?- spytał rozwścieczony staruszek.
- Nie mam zielonego pojęcia- powiedział Obito gdy razem z Kakashim do nich dołączyli.
- Musimy ich odnaleźć- oburzył się Gai- Na naszych oczach porwali siłę młodości naszej wioski!
- Bez obaw, Gaiu- uspokoił go Trzeci, oparty o Asumę i jednego z Joninów- Kakashi, chciałbym abyś wraz z resztą wytropił ich i uratował dzieci.
- Hai!- powiedział Hatake.
- Ja powiadomię kogo trzeba, ruszajcie!- wydał rozkaz do wszystkich zebranych, gdy ci zniknęli Asuma i drugi pomocnik zaprowadzili go do medyków, gdyż mocno krwawił ze swojej nieprzyjemnie wyglądającej nogi.
Dolna część szaty Hokage była zakrwawiona.
- Szanowny Trzeci- zwrócił się Asuma z szacunkiem, mimo iż Hokage to jego rodzina- Kogo miałeś na myśli mówiąc 'zawiadomię kogo trzeba"?
- Wśród porwanych są różne nasze dzieciaki. Jeden z nich ma brata, który nie pozwoli im skrzywdzić go, ani pozostałych.
- Masz na myśli...- zaczał Asuma, rozumiejąc o kim mowa.
- Powiadomić Uchiha Itachiego!- rozkazał Trzeci patrząc gniewnie przed siebie.
Itachi, gdy dowiedział się o Sasuke i reszcie:
- Zabiję...- powiedział Itachi kierując się w stronę, w którą podążyli pozostali Jonini.
