Obito i Setsuna postanowili zostawić rodzinę z Atasuke.
Yuumi cały czas wołała brata. Spojrzała na nadgarstek chłopaka, nadal miał na nim opaskę, która sama dla niego przygotowała na jego urodziny.
Spuściła głowę i przestała wołać.
- On nie odpowie...- wybąkała'.
Mijały dni a Atasuke wciąż leżał nieprzytomny. Jego ciało nie było skażone już żadnym śladem po infekcji magi leśnych. Obito odwiedzał go codziennie na długie godziny, podobnie jak jego rodzina. Obito czuł się odpowiedzialny za to co się z nim stało.
'Gdybym był ostrożniejszy'.
Obwiniał siebie i zaczął poważnie zastanawiać się, czy aby na pewno jest odpowiednią osobą do roli Jonina nadzorującego.
'- Jonin nadzorujący?- zdziwił się Obito wezwany do gabinetu Trzeciego Hokage. Starszy mężczyzna za hokagowskim biurkiem przytaknął.
- Jednymi z tegorocznych absolwentów jest dwóch szczególnych uczniów, których umieściłem w jednej drużynie. Chciałbym abyś to ty objął nad nimi pieczę- wyjaśnił.
- Skąd pewność, że się do tego nadaję?- spytał po chwili ciszy Obito.
- Ponieważ ta dwójka bardzo przypomina twoje relacje z Kakashim, gdy byliście w ich wieku- zdziwił tym Obito- Zawzięta rywalizacja i odmienne charaktery. Co więcej, Kakashiemu przypisałem drużynę, w której znajdują się równie podobni do was.
- Rozumiem- mruknął Obito, przypominając sobie czasy, gdy byli uczniami mistrza Minato- Nadal mam jednak wątpliwości co do tego. Czy aby na pewno to rola dla mnie? Nie miałem nigdy żadnych uczniów.
- Bez wątpienia będzie to dla ciebie trudne zadanie- oświadczył Trzeci- Jednak mam swoje powody by przypisać ich akurat tobie, Obito- wstał i odwrócił się do okna, stojąc tyłem do Obito- Doskonale pamiętam twoją historię, ty i Hatake jesteście idealni dla tych geninów. Jednakże nie możecie ich traktować jako zwykłych uczniów- powiedział- Chcę, abyście również się od nich czegoś nauczyli- spojrzał na Obito- Mam w tym swój cel'.
'Czcigodny trzeci, czy aby na pewno się nie pomyliłeś?'
- Ciągle tu siedzisz- do sali wszedł szaro-włosy przyjaciel Obito.
- Kakashi?- zdziwił się Uchiha- Co ty tu robisz?
- Słyszałem, że mogę cię tu spotkać- powiedział stając przy oknie i opierając się o parapet założył ręce na piersi- Przyszedłem sprawdzić co u ciebie.
Obito nie odpowiedział, spojrzał jedynie na Atasuke.
- Nie możesz się obwiniać za to co się stało- mówił Kakashi- Byłeś tam i zrobiłeś co w twojej mocy by ich uratować- widząc, że Obito dalej nic nie mówi kontynuował- Wiem doskonale co czujesz, czułem się tak samo podczas walki z Zabuzą podczas eskorty pewnego człowieka.
- Tak wiem, słyszałem- wtrącił Obito.
- W pewnym momencie byłem pewny, że Sasuke zginął. Nie mogłem nic zrobić- mówił dalej Kakashi- Powinieneś się teraz skupić na pozostałej dwójce- poradził. Obito spojrzał na niego- Nie daj im poczuć, że Atasuke ma dla ciebie największe znaczenie.
Kakashi wyprostował się i wsadziwszy ręce do kieszeni spojrzał ponownie na przyjaciela.
- Muszę iść, przemyśl to, nie jesteś niczemu winien- powiedział- Aha! Hokage ma dla ciebie nową misję- dodał, po czym zniknął w drzwiach.
- Kolejna misja?- zdziwił się Natsuo, gdy wraz z Setsuną i mistrzem Obito stali w gabinecie Hokage- Nie mamy pełnego składu.
- Nie szkodzi- mówił Itachi- Amara zaproponowała, że spróbuje pomóc w sprawie Atasuke- w oczach wszystkich pojawił się błysk nadziei. W końcu to ona go uratowała, gdy ten umierał od jadu węża.
- Więc nie traćmy czasu! Co to za misja?!- śpieszył się Natsuo. Itachi jedynie na niego spojrzał.
- Macie udać się do Ogrodów Kraju Ognia, znajdziecie tam kobietę, która handluje różnego rodzaju ziołami i roślinami leczniczymi. Niezbędny składnik dla Amary.
- Składnik?- zdziwił się Obito.
- Amara twierdzi, że istnieje sposób na połączenie się z Atasuke. Klan Yamanaka specjalizuje się w zdolnościach przenikania ludzkiego umysłu, jednak magia leśnych nie pozwala im na kontakt- wyjaśniał- Amara spróbuje dotrzeć do niego nie prosto poprzez umysł, a przez ciało do umysłu.
Natsuo i Setsuna nie specjalnie rozumieli co ma na myśli Hokage.
- Nie powiem wam o tym zbyt wiele- dodał Itachi- To techniki rodu Amary. Pomyślałem, że to misja dla was.
- Tak!
- Amara pójdzie z wami, jako iż wie najlepiej czego jej potrzeba. Pójdziecie z nią dla ewentualnej ochrony, do Ogrodów Kraju Ognia idzie się przez Las Śmierci. Amara sama nie będzie tam bezpieczna- sprecyzował.
- Dziwnie tak bez Atasuke- mruknęła Setsuna, gdy szli już leśną ścieżką.
- Tak- przyznał Obito- Jednak nie możemy tak bezczynnie siedzieć, jeśli możemy jakoś pomóc, powinniśmy zrobić co w naszej mocy.
- Właśnie! Gdzie jest ta cała Amara?- poirytował się Natsuo.
- Nie słuchałeś Hokage prawda?- powiedziała Setsuna jakby znudzona.
- E.... Oczywiście że słuchałem!- oburzył się.
- Nie słuchałeś...- bąknęła- PRZECIEŻ HOKAGE MÓWIŁ, ŻE SPOTKAMY JĄ W NAJBLIŻSZEJ OSADZIE!
- CO?! Nie prawda!
'Dobrze, że brak obecności Atasuke nie wpłynął na ich relacje i zachowanie' pomyślał Obito idąc za nimi. 'Musimy jak najszybciej sprowadzić ten lek'.
Atasuke wstał na nogi i rozejrzał się dookoła. Tkwił w jakimś dziwnym miejscu, nic nie widział prócz siebie. Całe otoczenie było po prostu czarnym tłem. Jedynie pod swoimi nogami widniał biały okrąg światła. Widział, że stał na wodzie, mimo iż nie skupiał ku temu chakry.
'Gdzie ja jestem?' zastanawiał się w duchu, 'Co się ze mną stało?'.
- Jesteś wewnątrz swojego własnego umysłu- zabrzmiał donośny głos, niosący za sobą niewyraźne i ciche echo. Na jego dźwięk Atasuke drgnął i zaczął się rozglądać, jednak niczego nie dostrzegł.
- Kto tu jest?!- zawołał- Pokaż się! Ku jego zdziwieniu przed nim zmaterializował się dziwny starzec, jakby z białego dymu, z białej chakry.
- Kim jesteś? I co to za miejsce?- spytał ponownie patrząc skupiony na tajemniczą postać. Wciąż widniała przed nim jako tajemniczy dym, wyglądała jednak jak stary człowiek.
- Twój umysł- powtórzył starzec.
- Co to ma znaczyć?- nie rozumiał poirytowany Atasuke- Jak mam się stąd wydostać?
- Wydostać się?- starzec zdawał się drwić. Ba! Nawet lekko podśmiechiwał.
- Co cię tak bawi?- spytał Atasuke coraz bardziej zirytowany.
- Znalazłeś się tu, ponieważ została w tobie skupiona znaczna część naszej magii- wyjaśnił krótko.
- "Waszej magii"?- powtórzył nie rozumiejąc. Wtedy dookoła niego zmaterializowało się jeszcze 4 podobnych starców, jednak z innych kolorów dymu; fioletowy, czerwony, zielony i żółty- Leśni Mędrcy?- nie dowierzał. Ogarnęło go ciche uczucie lęku i niepewności. Nie rozumiał co się tu dzieje.
- Cudem jest to, że żyje po przyjęciu tak potężnej dawki naszej magii- powiedział jeden z nich, jakby Atasuke tu nie było.
- Tak- przyznał żółty- Jednak pamiętaj, że ostatniego z nas całkowicie przejął ten drugi, blondyn.
'Natsuo?' pomyślał Atasuke.
- Racja...
- Co się tutaj dzieje?- wtrącił zdenerwowany Atasuke, niecierpliwił się.
- Młody człowieku, czy wiesz czym właśnie się stałeś?- Młody Uchiha spojrzał na zielonego wciąż niecierpliwie.
- Stałeś się naczyniem, dla naszej magii- sprostował biały, przykuwając na sobie spojrzenie Atasuke- Myślisz, że dlaczego była ukryta w tej grocie?
- Nie rozumiem...- mruknął chłopak.
- Wchłaniając do siebie niemal całą naszą magię, stałeś się dla niej naczyniem. Będzie ci ona towarzyszyć aż do śmierci.
- Śmierci?- powtórzył- Myślałem, że już nie żyję.
- Och.. Ależ żyjesz. Ten wymiar, to tylko i wyłącznie twoja wola, to wszystko dzieje się w tobie.
- Dlaczego mogę z wami rozmawiać?- spytał- Skąd mam wiedzieć, że to nie jest sen?
- Możesz, ponieważ jesteśmy w tobie- wyjaśnił fioletowy.
Atasuke wciąż niewiele rozumiał. Wiedział już, że żyje (o ile te zjawy mówią prawdę i o ile to nie sen). Wiedział też, że musiał wchłonąć ich magię. Ostatnie co udało mu się przypomnieć, był widok gęstej, różnobarwnej chmury magii.
- Braciszku!- na czarnym tle pojawił się nieco niewyraźny obraz Yumi, jego młodszej siostry. Nie miał zielonego pojęcia co się dzieje, ale jego serce niemal zatrzymało się na jej widok- Przyniosłam ci nowe kwiaty, zamienię je za te stare.
- Dlaczego ją widzę?- spytał mędrców.
- Cóż... Musi znajdować się teraz w pobliżu twojego materialnego ciała- odrzekł po raz pierwszy czerwony.
- Materialnego ciała...?- spojrzał po swoich dłoniach- Gdzie ono jest?
- Podejrzewam, że w szpitalu- usłyszał.
- Zabierzcie mnie stąd- rozkazał. Napotkał się jedynie z pogardliwymi prychnięciami, które zaraz przerwał- Moja młodsza siostra mnie potrzebuje a ja marnuje czas siedząc tutaj, zabierzcie mnie do niej!
Spojrzeli po sobie.
- Jest coś co możemy dla ciebie zrobić- odezwał się biały- Jednak nic za darmo.
- Co?- zdziwił się oburzony Atasuke- Czego możecie chcieć?
- Jako nasze naczynie, wciąż z nami walczysz- wyjaśniał żółty- To tylko kwestia czasu, aż nasza magia całkowicie przejmie twoje ciało- mówił, wprawiając Atasuke w coraz to mocniejsze poczucie lęku.
- Możemy cię wysłać, do twojej rzeczywistości, jednak będzie cię to kosztować utratą czasu.
- Jakiego czasu?
- Proces przejęcia ciebie przyśpieszy, gdy wyjdziesz na zewnątrz.
- Moja siostra mnie potrzebuje- uprzedził- Zabierzcie mnie do niej, tylko o tym teraz myślę. Wszyscy jednocześnie skinęli. Atasuke mimowolnie zamknął na chwilę oczy, czuł coś dziwnego w brzuchu. Gdy uczucie ustało, otworzył je i widział przed sobą swoją siostrę, nie zauważyła go.
- Yumi!- krzyknął rzucając się na kolana by ją przytulić. Ogarnął go jednak strach, gdy zamiast tego przez nią przeniknął- O co tu chodzi?- spróbował ponownie, lecz bez efektu.
- Chodź skarbie- powiedziała matka Atasuke do Yumi- Dajmy mu odpocząć.
Atasuke przerażony spojrzał na obiekt, o którym mówiła matka.
Na szpitalnym łóżku leżał nieprzytomny Atasuke, z przypiętym do nadgarstka wenflonem.
- Nie...- wykrztusił. Yumi pożegnała się z prawdziwym Atasuke i razem z mamą wyszła, przenikając przez niego co sprawiło, że się przewrócił, ogarnięty strachem.
- To nie może być prawda...- mruknął, siedząc na kości ogonowej podpierał się jedną ręką by nie stracić równowagi.
Spuścił głowę w dół. W ciszy i spokoju wstał i spojrzał przygnębiony na swoje ciało. Dojrzał, że na jego prawej ręce od palców do niemal połowy przedramienia rozrastała się biała barwa. Po prostu jego ciało stawało się białe. Domyślił się, że tak wyglądał proces przejmowania jego ciała.
Szpitalna sala zanikła, Atasuke znów stał wśród Leśnych. Cicho, ze spuszczoną głową, nic nie mówił.
- Ja umieram- oznajmił.
- Ostateczne przejęcie nie wiąże się z twoją śmiercią- wyjaśnił biały- Gdy to nastąpi zostaniesz tu na zawsze, jako swoja własna podświadomość.
- Nie można nic zrobić?- spytał, choć nie miał już wiary.
- Nie- dostał prostą odpowiedź. Stopniowo tracił nadzieję na odzyskanie życia, choć wciąż nie pojmował do końca o co tu chodzi, wiedział, że to już koniec. Nie mógł nic zrobić.
Drużyna 4 (bez Atasuke) znalazła właśnie Amare w kafejce w małym, targowym miasteczku.
Bez zbędnych słów ruszyli dalej.
- Stąd niedaleko do Lasu Śmierci- odezwał się Obito- Ponoć wiesz, jak trafić do tej zielarki.
- Tak- odparła krótko- Ponownie waszym zadaniem jest jedynie ewentualna ochrona.
- A co z...- zaczęła Setsuna.
- Grotą?- dokończyła za nią Amara- Teraz jest niczym innym jak tylko podziemną jaskinią. Pozbawiona magi, którą miała chronić stała się zwykłym miejscem.
- Rozumiem..- mruknęła cicho Setsuna, jakby czuła się odpowiedzialna, za to zamieszanie.
- Gdy opuszczaliśmy wioskę, zauważyłem kilkunastu strażników z twojej osady- zaczął Obito- Nie wiesz o co może chodzić?
- Nie bez powodu to nasz klan chronił magię leśnych- tłumaczyła- Staraliśmy się chronić grotę, teraz staramy się chronić naczynie.
- Hę?- zdziwiła się Setsuna- To znaczy, że teraz pilnują Atasuke?
- Taką mają rolę- odparła, nie patrząc na rozmówców- Nie mogą zostawić naczynia bez bezpośredniej wiedzy, o jego stanie.
- "Naczynia"?- przerwał Natsuo nieco chłodnym tonem- Traktujecie go jak przedmiot, choć to dzięki niemu Akatsuki nie zabrało waszej cennej magii.
- Racja- przyznała mu dziewczyna- Jednak nie zmienia to faktu, iż magia leśnych była dla naszego klanu rzeczą świętą. Co prawda nie z waszej winy, jednak została ona nam odebrana.
- Wiesz może co stanie się z Atasuke, gdyby lekarstwa nie podziałały?- spytał Obito przerywając kontrowersje.
- Cóż... w tej chwili Leśni walczą z nim samym o jego ciało. Grota Ciszy miała za zadanie utrzymywać magię leśnych z dala od istot żywych. W wyniku kontaktu z Atasuke zmieniła ona swoje miejsce schronu.
- Nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że nie mamy dużo czasu- stwierdził blondyn.
- Tego nie da się określić- odparła Amara- To zależy od tego, jak silny jest Atasuke.
- O to bym się nie martwił- ucieszył się Natsuo- W akademii był jednym z najlepszych uczniów, jest naprawdę silny!
- Obawiam się, że to może nie wystarczyć- przyznała szczerze Amara, zmartwiona tym faktem. Zmartwiła nim też pozostałych.
Bez żadnych komplikacji w końcu dotarli przed bramę prowadzącą do Lasu Śmierci. Prowadzeni przez Amare zachowali czujność; już podczas egzaminu mogli się przekonać, że nie jest to bezpieczne miejsce i trzeba mieć oczy dookoła głowy.
Po godzinie marszu dotarli pod pewne skręcon drzewo. Natsuo miał wrażenie, że podczas egzaminu na chuunina mijał je.
Amara podeszła do drzewa i dotknęła dłonią kory. Spod dłoni wydobyło się niebieskie światło, będące chakrą przekazywaną do drzewa. Zaczęło się ono odkręcać aż w końcu ujawniło przejście, przez które weszli.
Szli przez chwilę marnie oświetloną drogą, aż w pewnym momencie wyszli na teren pełny grządek wszelkich roślin po obu stronach dróżki. Na samym jej końcu stała niewielka chałupka, z której wyszła starsza pani. Osiwiała kobieta z pomarszczonymi dłońmi i skórą twarzy uśmiechnęła się do Amary spoglądając na nią przez na wpół ślepe oczy, odchylając głowę do góry by lepiej "złapać ostrość" widzenia.
- Ah Amara, drogie dziecko, w czym mogę Ci pomóc?- zaskrzypiała uprzejmie. Natsuo nie mógł uwierzyć, że ta kobieta naprawdę jeszcze żyje.
- Szukamy pewnego rodzaju ziół...- zaczął Obito niepewnie.
- Pewien chłopak stał się pojemnikiem dla bardzo dużej i zróżnicowanej formy chakry- tłumaczyła Amara- Niestety owa chakra wprowadziła go w stan śpiączki, rozpoczynając tym samym proces przejęcia organizmu.
- Rozumiem...
- Bardzo nam zależy, żeby mu pomóc- nalegała Amara- Czy pomoże nam pani?
- Moje dziecko...- staruszka spochmurniała- To o co prosisz, to zioła Numi, od dawien dawna nie widziałam ich na oczy.
- Zioła Numi?- zdziwiła się Setsuna pierwszy raz słysząc o takich ziołach.
- Tak, moje dziecko- przytaknęła- Wasz przyjaciel, jak mówicie stał się pojemnikiem dla potężnej chakry, zioła te pozwalały na m.in. szanse stłumienia jej, by nie odebrała człowiekowi ciała.
- A więc nie ma jej pani?- poruszył się Natsuo- Nie ma już dla niego ratunku?!
- Wiecie...- staruszka jęknęła i pomlaskała pomarszczonymi wargami- Chyba nie jestem w stanie wam pomóc. Od dawna już nie handluje niczym, poza ziołami leczniczymi na różne rany czy choroby, moje dzieci.
- Świetnie...- syknął Natsuo który stojąc obok wąskiej kolumny uderzył w nią pięścią, spuszczając głowę w furiackim zawodzie.
- Natsuo...- Setsuna chciała go pocieszyć, jednak ten zabrał ramie gdy chciała je złapać. Obito przyglądał się w milczeniu.
- Obiecałem, że będę go chronił...- mówił, tyłem do reszty- Zawiodłem. Obiecałem sobie, że przyniose mu lekarstwo, które jak się okazuje od dawna nie istnieje...
Pojedyncze łezki Natsuo kapały na brukowy chodnik, na którym stali.
- Przykro mi...- wyznała Amara- Również bardzo chciałam mu pomóc.
Obito nie chciał się jeszcze poddać, nie wierzył, że to ma się skończyć w właśnie taki sposób.
- Czy naprawdę nie można zrobić nic, żeby mu pomóc?- spytał raz jeszcze.
- Żadne zioła nie są w stanie spełnić waszych nadziei...- powiedziała szczerze.
- Nie ma innych sposobów?- dopytał tracąc nadzieję- Nie można zrobić nic?
- Właściwie... Jest pewna rzecz, tak, pewna rzecz która mogłaby pomóc...- telepała głową podczas mówienia. Głos miała słaby i wymęczony- Jednak ta rzecz wymaga kogoś, kto poświęci się dla dobra tego chłopaka.
- Poświęci?- powtórzyli zdziwieni.
- Tak, moje dzieci, nie mówię o śmierci, mówię o starej technice czasowego przeniesienia...- mówiła przywołując zdziwienia na ich twarzach.
- Jakiego przeniesienia?
- Niestety, nie znam nikogo poza sobą kto mógłby ją wykonać, a nie mogłabym zostawić swojego ogródka bez opieki, moje biedne roślinki pomarłyby.
- Czy jeśli zgodziłabym się zostać i się nimi zaopiekować, udałaby się pani do wioski by pomóc naszemu przyjacielowi?- wystrzeliła niespodziewanie Setsuna, za wszelką cenę chciała zrobić coś dla Atasuke.
- Hmm...
- Zostanę z nią, we dwie zawsze raźniej, a mam też pewną wiedzę na temat prowadzenia ogródka- dopowiedziała pewnie Amara.
- No... No dobrze, dzieci...
Ostatecznie Obito i Natsuo wyruszyli wraz ze staruszką w stronę wioski, zostawiając dziewczyny by zajęły się ogródkiem zielarki. Przed wyjściem starsza pani poinstruowała dziewczyny co zrobić w przypadku pewnych roślin, zabrała niezbędne rzeczy i ruszyli.
Nie była zbyt żwawa, lata robiły swoje toteż podróż trwała dwa razy dłużej.
Kiedy dotarli do wioski pierwszy kierunek jaki obrali to szpital. Po drodze staruszka wytłumaczyła im, na czym polega jej technika. Wymaga ona drugiej osoby, w której zostanie umiejscowiona 'dusza' Atasuke, a jego ciało 'zamrożone'. Choć dusza Atasuke zostanie przeniesiona do kogoś, w ciele wciąż pozostanie jego wola. Dzięki technice przeniesienia wola będzie miała większe szanse na przyswojenie chakry Leśnych, gdyż nie da się jej po prostu pokonać.
W skrócie: dusza Atasuke zostaje przeniesiona, jego wola stawia bezpośredni opór magi, przez co proces przejęcia ciała znacznie się przedłuża. Powiedziała też, że słyszała o pewnej osobie, równie starej co ona, w wiosce deszczu, która mogłaby im pomóc. Z racji tego niezbędnym jest uzyskanie jak najwięcej czasu dla Atasuke, szukanie tej osoby zajęłoby nawet parę lat.
Problem polega na tym, kto przyjmie duszę Atasuke? Jedyny sposób, by wróciła ona do swojego ciała, jest śmierć tego, kto go przyjmie.
Natsuo już wystawił swoją kandydaturę, jednak Obito nie uważał tego za dobry pomysł. Sam też nie mógł ryzykować, miał rodzinę, której nie myślał stracić.
- Jesteśmy- powiedział Obito stojąc pod szpitalem, po czym ruszył ku niemu prowadząc staruszkę. W sali Atasuke jak zwykle o tej godzinie odwiedzali go rodzice i Yuumi. Zdziwili się na widok starszej pani, bądź co bądź nietypowo ubranej.
Mijając ich bez słowa stanęła nad łóżkiem chłopaka.
- Mistrzu Obito, co się dzieje? Kim jest ta pani?- pytała niepewnie Yuumi przytulona przez mamę. Obito tylko uspokoił ją spojrzeniem.
Staruszka przyglądała się chłopakowi, widziała jak biała forma rozprzestrzenia się po jego ciele, póki co obejmowała tylko jedną rękę. Położyła dłoń na piersi chłopaka i zaczęła mamrotać jakieś słowa. Uniosła i wyciągnęła w bok drugą rękę.
- Potrzebuję drugiej osoby- przypomniała. Natsuo zrobił pierwszy krok w stronę łóżka, jednak Obito przytrzymał go ręką.
- Mistrzu Obito, muszę to zrobić- mówił Natsuo zniecierpliwiony zachowaniem mistrza.
- Drugiej osoby?- zdziwił się ojciec Atasuke, nie rozumiejąc co się tu dzieje- Co chcecie zrobić z moim synem?
- Potrzebujemy jak najwięcej czasu by znaleźć osobę, która mogłaby mu pomóc. Jednak Atasuke może nie mieć tyle czasu- tłumaczył Obito, po czym spojrzał na Atasuke i kontynuował- Do tej pory chcemy przenieść duszę Atasuke do innego ciała, jednak z powrotem wróci tylko poprzez śmierć osoby, do której wejdzie.
Ojciec Atasuke rozumiał o co chodzi, jednak nie dopuszczał do siebie kolejnego zagrażającemu sprawie faktu.
- A więc kto ma być tym, do którego go przeniesiecie?
- Ja- powiedział Natsuo.
- Nie, Natsuo- zaprzeczył stanowczo Obito. Jednak blondyn bez słowa podszedł do staruszki i spojrzał na Yuumi.
- Dotrzymam słowa, ochronię twojego brata- uśmiechnął się lekko, po czym wyciągnął dłoń do zielarki.
Obito już chciał to przerwać, kiedy nagle stało się coś niespodziewanego.
Yuumi wyrwała się z objęć matki i przepychając się przez Natsuo złapała za dłoń staruszki. Niebieska poświata światła przepłynęła przez całą trójkę; staruszkę, Yuumi i Atasuke.
- YUUMI!- krzyknęła matka dziewczynki. Po chwili Yuumi upadła na ziemie puszczając dłoń zielarki, która sama też się zachwiała. Przestraszony Natsuo spojrzał na młodą dziewczynę.
- Coś ty...
- Tym razem to ja zadbam o swojego braciszka...- wyjąkała.
- Tak wiem, słyszałem- wtrącił Obito.
- W pewnym momencie byłem pewny, że Sasuke zginął. Nie mogłem nic zrobić- mówił dalej Kakashi- Powinieneś się teraz skupić na pozostałej dwójce- poradził. Obito spojrzał na niego- Nie daj im poczuć, że Atasuke ma dla ciebie największe znaczenie.
Kakashi wyprostował się i wsadziwszy ręce do kieszeni spojrzał ponownie na przyjaciela.
- Muszę iść, przemyśl to, nie jesteś niczemu winien- powiedział- Aha! Hokage ma dla ciebie nową misję- dodał, po czym zniknął w drzwiach.
- Kolejna misja?- zdziwił się Natsuo, gdy wraz z Setsuną i mistrzem Obito stali w gabinecie Hokage- Nie mamy pełnego składu.
- Nie szkodzi- mówił Itachi- Amara zaproponowała, że spróbuje pomóc w sprawie Atasuke- w oczach wszystkich pojawił się błysk nadziei. W końcu to ona go uratowała, gdy ten umierał od jadu węża.
- Więc nie traćmy czasu! Co to za misja?!- śpieszył się Natsuo. Itachi jedynie na niego spojrzał.
- Macie udać się do Ogrodów Kraju Ognia, znajdziecie tam kobietę, która handluje różnego rodzaju ziołami i roślinami leczniczymi. Niezbędny składnik dla Amary.
- Składnik?- zdziwił się Obito.
- Amara twierdzi, że istnieje sposób na połączenie się z Atasuke. Klan Yamanaka specjalizuje się w zdolnościach przenikania ludzkiego umysłu, jednak magia leśnych nie pozwala im na kontakt- wyjaśniał- Amara spróbuje dotrzeć do niego nie prosto poprzez umysł, a przez ciało do umysłu.
Natsuo i Setsuna nie specjalnie rozumieli co ma na myśli Hokage.
- Nie powiem wam o tym zbyt wiele- dodał Itachi- To techniki rodu Amary. Pomyślałem, że to misja dla was.
- Tak!
- Amara pójdzie z wami, jako iż wie najlepiej czego jej potrzeba. Pójdziecie z nią dla ewentualnej ochrony, do Ogrodów Kraju Ognia idzie się przez Las Śmierci. Amara sama nie będzie tam bezpieczna- sprecyzował.
- Dziwnie tak bez Atasuke- mruknęła Setsuna, gdy szli już leśną ścieżką.
- Tak- przyznał Obito- Jednak nie możemy tak bezczynnie siedzieć, jeśli możemy jakoś pomóc, powinniśmy zrobić co w naszej mocy.
- Właśnie! Gdzie jest ta cała Amara?- poirytował się Natsuo.
- Nie słuchałeś Hokage prawda?- powiedziała Setsuna jakby znudzona.
- E.... Oczywiście że słuchałem!- oburzył się.
- Nie słuchałeś...- bąknęła- PRZECIEŻ HOKAGE MÓWIŁ, ŻE SPOTKAMY JĄ W NAJBLIŻSZEJ OSADZIE!
- CO?! Nie prawda!
'Dobrze, że brak obecności Atasuke nie wpłynął na ich relacje i zachowanie' pomyślał Obito idąc za nimi. 'Musimy jak najszybciej sprowadzić ten lek'.
Atasuke wstał na nogi i rozejrzał się dookoła. Tkwił w jakimś dziwnym miejscu, nic nie widział prócz siebie. Całe otoczenie było po prostu czarnym tłem. Jedynie pod swoimi nogami widniał biały okrąg światła. Widział, że stał na wodzie, mimo iż nie skupiał ku temu chakry.
'Gdzie ja jestem?' zastanawiał się w duchu, 'Co się ze mną stało?'.
- Jesteś wewnątrz swojego własnego umysłu- zabrzmiał donośny głos, niosący za sobą niewyraźne i ciche echo. Na jego dźwięk Atasuke drgnął i zaczął się rozglądać, jednak niczego nie dostrzegł.
- Kto tu jest?!- zawołał- Pokaż się! Ku jego zdziwieniu przed nim zmaterializował się dziwny starzec, jakby z białego dymu, z białej chakry.
- Kim jesteś? I co to za miejsce?- spytał ponownie patrząc skupiony na tajemniczą postać. Wciąż widniała przed nim jako tajemniczy dym, wyglądała jednak jak stary człowiek.
- Twój umysł- powtórzył starzec.
- Co to ma znaczyć?- nie rozumiał poirytowany Atasuke- Jak mam się stąd wydostać?
- Wydostać się?- starzec zdawał się drwić. Ba! Nawet lekko podśmiechiwał.
- Co cię tak bawi?- spytał Atasuke coraz bardziej zirytowany.
- Znalazłeś się tu, ponieważ została w tobie skupiona znaczna część naszej magii- wyjaśnił krótko.
- "Waszej magii"?- powtórzył nie rozumiejąc. Wtedy dookoła niego zmaterializowało się jeszcze 4 podobnych starców, jednak z innych kolorów dymu; fioletowy, czerwony, zielony i żółty- Leśni Mędrcy?- nie dowierzał. Ogarnęło go ciche uczucie lęku i niepewności. Nie rozumiał co się tu dzieje.
- Cudem jest to, że żyje po przyjęciu tak potężnej dawki naszej magii- powiedział jeden z nich, jakby Atasuke tu nie było.
- Tak- przyznał żółty- Jednak pamiętaj, że ostatniego z nas całkowicie przejął ten drugi, blondyn.
'Natsuo?' pomyślał Atasuke.
- Racja...
- Co się tutaj dzieje?- wtrącił zdenerwowany Atasuke, niecierpliwił się.
- Młody człowieku, czy wiesz czym właśnie się stałeś?- Młody Uchiha spojrzał na zielonego wciąż niecierpliwie.
- Stałeś się naczyniem, dla naszej magii- sprostował biały, przykuwając na sobie spojrzenie Atasuke- Myślisz, że dlaczego była ukryta w tej grocie?
- Nie rozumiem...- mruknął chłopak.
- Wchłaniając do siebie niemal całą naszą magię, stałeś się dla niej naczyniem. Będzie ci ona towarzyszyć aż do śmierci.
- Śmierci?- powtórzył- Myślałem, że już nie żyję.
- Och.. Ależ żyjesz. Ten wymiar, to tylko i wyłącznie twoja wola, to wszystko dzieje się w tobie.
- Dlaczego mogę z wami rozmawiać?- spytał- Skąd mam wiedzieć, że to nie jest sen?
- Możesz, ponieważ jesteśmy w tobie- wyjaśnił fioletowy.
Atasuke wciąż niewiele rozumiał. Wiedział już, że żyje (o ile te zjawy mówią prawdę i o ile to nie sen). Wiedział też, że musiał wchłonąć ich magię. Ostatnie co udało mu się przypomnieć, był widok gęstej, różnobarwnej chmury magii.
- Braciszku!- na czarnym tle pojawił się nieco niewyraźny obraz Yumi, jego młodszej siostry. Nie miał zielonego pojęcia co się dzieje, ale jego serce niemal zatrzymało się na jej widok- Przyniosłam ci nowe kwiaty, zamienię je za te stare.
- Dlaczego ją widzę?- spytał mędrców.
- Cóż... Musi znajdować się teraz w pobliżu twojego materialnego ciała- odrzekł po raz pierwszy czerwony.
- Materialnego ciała...?- spojrzał po swoich dłoniach- Gdzie ono jest?
- Podejrzewam, że w szpitalu- usłyszał.
- Zabierzcie mnie stąd- rozkazał. Napotkał się jedynie z pogardliwymi prychnięciami, które zaraz przerwał- Moja młodsza siostra mnie potrzebuje a ja marnuje czas siedząc tutaj, zabierzcie mnie do niej!
Spojrzeli po sobie.
- Jest coś co możemy dla ciebie zrobić- odezwał się biały- Jednak nic za darmo.
- Co?- zdziwił się oburzony Atasuke- Czego możecie chcieć?
- Jako nasze naczynie, wciąż z nami walczysz- wyjaśniał żółty- To tylko kwestia czasu, aż nasza magia całkowicie przejmie twoje ciało- mówił, wprawiając Atasuke w coraz to mocniejsze poczucie lęku.
- Możemy cię wysłać, do twojej rzeczywistości, jednak będzie cię to kosztować utratą czasu.
- Jakiego czasu?
- Proces przejęcia ciebie przyśpieszy, gdy wyjdziesz na zewnątrz.
- Moja siostra mnie potrzebuje- uprzedził- Zabierzcie mnie do niej, tylko o tym teraz myślę. Wszyscy jednocześnie skinęli. Atasuke mimowolnie zamknął na chwilę oczy, czuł coś dziwnego w brzuchu. Gdy uczucie ustało, otworzył je i widział przed sobą swoją siostrę, nie zauważyła go.
- Yumi!- krzyknął rzucając się na kolana by ją przytulić. Ogarnął go jednak strach, gdy zamiast tego przez nią przeniknął- O co tu chodzi?- spróbował ponownie, lecz bez efektu.
- Chodź skarbie- powiedziała matka Atasuke do Yumi- Dajmy mu odpocząć.
Atasuke przerażony spojrzał na obiekt, o którym mówiła matka.
Na szpitalnym łóżku leżał nieprzytomny Atasuke, z przypiętym do nadgarstka wenflonem.
- Nie...- wykrztusił. Yumi pożegnała się z prawdziwym Atasuke i razem z mamą wyszła, przenikając przez niego co sprawiło, że się przewrócił, ogarnięty strachem.
- To nie może być prawda...- mruknął, siedząc na kości ogonowej podpierał się jedną ręką by nie stracić równowagi.
Spuścił głowę w dół. W ciszy i spokoju wstał i spojrzał przygnębiony na swoje ciało. Dojrzał, że na jego prawej ręce od palców do niemal połowy przedramienia rozrastała się biała barwa. Po prostu jego ciało stawało się białe. Domyślił się, że tak wyglądał proces przejmowania jego ciała.
Szpitalna sala zanikła, Atasuke znów stał wśród Leśnych. Cicho, ze spuszczoną głową, nic nie mówił.
- Ja umieram- oznajmił.
- Ostateczne przejęcie nie wiąże się z twoją śmiercią- wyjaśnił biały- Gdy to nastąpi zostaniesz tu na zawsze, jako swoja własna podświadomość.
- Nie można nic zrobić?- spytał, choć nie miał już wiary.
- Nie- dostał prostą odpowiedź. Stopniowo tracił nadzieję na odzyskanie życia, choć wciąż nie pojmował do końca o co tu chodzi, wiedział, że to już koniec. Nie mógł nic zrobić.
Drużyna 4 (bez Atasuke) znalazła właśnie Amare w kafejce w małym, targowym miasteczku.
Bez zbędnych słów ruszyli dalej.
- Stąd niedaleko do Lasu Śmierci- odezwał się Obito- Ponoć wiesz, jak trafić do tej zielarki.
- Tak- odparła krótko- Ponownie waszym zadaniem jest jedynie ewentualna ochrona.
- A co z...- zaczęła Setsuna.
- Grotą?- dokończyła za nią Amara- Teraz jest niczym innym jak tylko podziemną jaskinią. Pozbawiona magi, którą miała chronić stała się zwykłym miejscem.
- Rozumiem..- mruknęła cicho Setsuna, jakby czuła się odpowiedzialna, za to zamieszanie.
- Gdy opuszczaliśmy wioskę, zauważyłem kilkunastu strażników z twojej osady- zaczął Obito- Nie wiesz o co może chodzić?
- Nie bez powodu to nasz klan chronił magię leśnych- tłumaczyła- Staraliśmy się chronić grotę, teraz staramy się chronić naczynie.
- Hę?- zdziwiła się Setsuna- To znaczy, że teraz pilnują Atasuke?
- Taką mają rolę- odparła, nie patrząc na rozmówców- Nie mogą zostawić naczynia bez bezpośredniej wiedzy, o jego stanie.
- "Naczynia"?- przerwał Natsuo nieco chłodnym tonem- Traktujecie go jak przedmiot, choć to dzięki niemu Akatsuki nie zabrało waszej cennej magii.
- Racja- przyznała mu dziewczyna- Jednak nie zmienia to faktu, iż magia leśnych była dla naszego klanu rzeczą świętą. Co prawda nie z waszej winy, jednak została ona nam odebrana.
- Wiesz może co stanie się z Atasuke, gdyby lekarstwa nie podziałały?- spytał Obito przerywając kontrowersje.
- Cóż... w tej chwili Leśni walczą z nim samym o jego ciało. Grota Ciszy miała za zadanie utrzymywać magię leśnych z dala od istot żywych. W wyniku kontaktu z Atasuke zmieniła ona swoje miejsce schronu.
- Nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że nie mamy dużo czasu- stwierdził blondyn.
- Tego nie da się określić- odparła Amara- To zależy od tego, jak silny jest Atasuke.
- O to bym się nie martwił- ucieszył się Natsuo- W akademii był jednym z najlepszych uczniów, jest naprawdę silny!
- Obawiam się, że to może nie wystarczyć- przyznała szczerze Amara, zmartwiona tym faktem. Zmartwiła nim też pozostałych.
Bez żadnych komplikacji w końcu dotarli przed bramę prowadzącą do Lasu Śmierci. Prowadzeni przez Amare zachowali czujność; już podczas egzaminu mogli się przekonać, że nie jest to bezpieczne miejsce i trzeba mieć oczy dookoła głowy.
Po godzinie marszu dotarli pod pewne skręcon drzewo. Natsuo miał wrażenie, że podczas egzaminu na chuunina mijał je.
Amara podeszła do drzewa i dotknęła dłonią kory. Spod dłoni wydobyło się niebieskie światło, będące chakrą przekazywaną do drzewa. Zaczęło się ono odkręcać aż w końcu ujawniło przejście, przez które weszli.
Szli przez chwilę marnie oświetloną drogą, aż w pewnym momencie wyszli na teren pełny grządek wszelkich roślin po obu stronach dróżki. Na samym jej końcu stała niewielka chałupka, z której wyszła starsza pani. Osiwiała kobieta z pomarszczonymi dłońmi i skórą twarzy uśmiechnęła się do Amary spoglądając na nią przez na wpół ślepe oczy, odchylając głowę do góry by lepiej "złapać ostrość" widzenia.
- Ah Amara, drogie dziecko, w czym mogę Ci pomóc?- zaskrzypiała uprzejmie. Natsuo nie mógł uwierzyć, że ta kobieta naprawdę jeszcze żyje.
- Szukamy pewnego rodzaju ziół...- zaczął Obito niepewnie.
- Pewien chłopak stał się pojemnikiem dla bardzo dużej i zróżnicowanej formy chakry- tłumaczyła Amara- Niestety owa chakra wprowadziła go w stan śpiączki, rozpoczynając tym samym proces przejęcia organizmu.
- Rozumiem...
- Bardzo nam zależy, żeby mu pomóc- nalegała Amara- Czy pomoże nam pani?
- Moje dziecko...- staruszka spochmurniała- To o co prosisz, to zioła Numi, od dawien dawna nie widziałam ich na oczy.
- Zioła Numi?- zdziwiła się Setsuna pierwszy raz słysząc o takich ziołach.
- Tak, moje dziecko- przytaknęła- Wasz przyjaciel, jak mówicie stał się pojemnikiem dla potężnej chakry, zioła te pozwalały na m.in. szanse stłumienia jej, by nie odebrała człowiekowi ciała.
- A więc nie ma jej pani?- poruszył się Natsuo- Nie ma już dla niego ratunku?!
- Wiecie...- staruszka jęknęła i pomlaskała pomarszczonymi wargami- Chyba nie jestem w stanie wam pomóc. Od dawna już nie handluje niczym, poza ziołami leczniczymi na różne rany czy choroby, moje dzieci.
- Świetnie...- syknął Natsuo który stojąc obok wąskiej kolumny uderzył w nią pięścią, spuszczając głowę w furiackim zawodzie.
- Natsuo...- Setsuna chciała go pocieszyć, jednak ten zabrał ramie gdy chciała je złapać. Obito przyglądał się w milczeniu.
- Obiecałem, że będę go chronił...- mówił, tyłem do reszty- Zawiodłem. Obiecałem sobie, że przyniose mu lekarstwo, które jak się okazuje od dawna nie istnieje...
Pojedyncze łezki Natsuo kapały na brukowy chodnik, na którym stali.
- Przykro mi...- wyznała Amara- Również bardzo chciałam mu pomóc.
Obito nie chciał się jeszcze poddać, nie wierzył, że to ma się skończyć w właśnie taki sposób.
- Czy naprawdę nie można zrobić nic, żeby mu pomóc?- spytał raz jeszcze.
- Żadne zioła nie są w stanie spełnić waszych nadziei...- powiedziała szczerze.
- Nie ma innych sposobów?- dopytał tracąc nadzieję- Nie można zrobić nic?
- Właściwie... Jest pewna rzecz, tak, pewna rzecz która mogłaby pomóc...- telepała głową podczas mówienia. Głos miała słaby i wymęczony- Jednak ta rzecz wymaga kogoś, kto poświęci się dla dobra tego chłopaka.
- Poświęci?- powtórzyli zdziwieni.
- Tak, moje dzieci, nie mówię o śmierci, mówię o starej technice czasowego przeniesienia...- mówiła przywołując zdziwienia na ich twarzach.
- Jakiego przeniesienia?
- Niestety, nie znam nikogo poza sobą kto mógłby ją wykonać, a nie mogłabym zostawić swojego ogródka bez opieki, moje biedne roślinki pomarłyby.
- Czy jeśli zgodziłabym się zostać i się nimi zaopiekować, udałaby się pani do wioski by pomóc naszemu przyjacielowi?- wystrzeliła niespodziewanie Setsuna, za wszelką cenę chciała zrobić coś dla Atasuke.
- Hmm...
- Zostanę z nią, we dwie zawsze raźniej, a mam też pewną wiedzę na temat prowadzenia ogródka- dopowiedziała pewnie Amara.
- No... No dobrze, dzieci...
Ostatecznie Obito i Natsuo wyruszyli wraz ze staruszką w stronę wioski, zostawiając dziewczyny by zajęły się ogródkiem zielarki. Przed wyjściem starsza pani poinstruowała dziewczyny co zrobić w przypadku pewnych roślin, zabrała niezbędne rzeczy i ruszyli.
Nie była zbyt żwawa, lata robiły swoje toteż podróż trwała dwa razy dłużej.
Kiedy dotarli do wioski pierwszy kierunek jaki obrali to szpital. Po drodze staruszka wytłumaczyła im, na czym polega jej technika. Wymaga ona drugiej osoby, w której zostanie umiejscowiona 'dusza' Atasuke, a jego ciało 'zamrożone'. Choć dusza Atasuke zostanie przeniesiona do kogoś, w ciele wciąż pozostanie jego wola. Dzięki technice przeniesienia wola będzie miała większe szanse na przyswojenie chakry Leśnych, gdyż nie da się jej po prostu pokonać.
W skrócie: dusza Atasuke zostaje przeniesiona, jego wola stawia bezpośredni opór magi, przez co proces przejęcia ciała znacznie się przedłuża. Powiedziała też, że słyszała o pewnej osobie, równie starej co ona, w wiosce deszczu, która mogłaby im pomóc. Z racji tego niezbędnym jest uzyskanie jak najwięcej czasu dla Atasuke, szukanie tej osoby zajęłoby nawet parę lat.
Problem polega na tym, kto przyjmie duszę Atasuke? Jedyny sposób, by wróciła ona do swojego ciała, jest śmierć tego, kto go przyjmie.
Natsuo już wystawił swoją kandydaturę, jednak Obito nie uważał tego za dobry pomysł. Sam też nie mógł ryzykować, miał rodzinę, której nie myślał stracić.
- Jesteśmy- powiedział Obito stojąc pod szpitalem, po czym ruszył ku niemu prowadząc staruszkę. W sali Atasuke jak zwykle o tej godzinie odwiedzali go rodzice i Yuumi. Zdziwili się na widok starszej pani, bądź co bądź nietypowo ubranej.
Mijając ich bez słowa stanęła nad łóżkiem chłopaka.
- Mistrzu Obito, co się dzieje? Kim jest ta pani?- pytała niepewnie Yuumi przytulona przez mamę. Obito tylko uspokoił ją spojrzeniem.
Staruszka przyglądała się chłopakowi, widziała jak biała forma rozprzestrzenia się po jego ciele, póki co obejmowała tylko jedną rękę. Położyła dłoń na piersi chłopaka i zaczęła mamrotać jakieś słowa. Uniosła i wyciągnęła w bok drugą rękę.
- Potrzebuję drugiej osoby- przypomniała. Natsuo zrobił pierwszy krok w stronę łóżka, jednak Obito przytrzymał go ręką.
- Mistrzu Obito, muszę to zrobić- mówił Natsuo zniecierpliwiony zachowaniem mistrza.
- Drugiej osoby?- zdziwił się ojciec Atasuke, nie rozumiejąc co się tu dzieje- Co chcecie zrobić z moim synem?
- Potrzebujemy jak najwięcej czasu by znaleźć osobę, która mogłaby mu pomóc. Jednak Atasuke może nie mieć tyle czasu- tłumaczył Obito, po czym spojrzał na Atasuke i kontynuował- Do tej pory chcemy przenieść duszę Atasuke do innego ciała, jednak z powrotem wróci tylko poprzez śmierć osoby, do której wejdzie.
Ojciec Atasuke rozumiał o co chodzi, jednak nie dopuszczał do siebie kolejnego zagrażającemu sprawie faktu.
- A więc kto ma być tym, do którego go przeniesiecie?
- Ja- powiedział Natsuo.
- Nie, Natsuo- zaprzeczył stanowczo Obito. Jednak blondyn bez słowa podszedł do staruszki i spojrzał na Yuumi.
- Dotrzymam słowa, ochronię twojego brata- uśmiechnął się lekko, po czym wyciągnął dłoń do zielarki.
Obito już chciał to przerwać, kiedy nagle stało się coś niespodziewanego.
Yuumi wyrwała się z objęć matki i przepychając się przez Natsuo złapała za dłoń staruszki. Niebieska poświata światła przepłynęła przez całą trójkę; staruszkę, Yuumi i Atasuke.
- YUUMI!- krzyknęła matka dziewczynki. Po chwili Yuumi upadła na ziemie puszczając dłoń zielarki, która sama też się zachwiała. Przestraszony Natsuo spojrzał na młodą dziewczynę.
- Coś ty...
- Tym razem to ja zadbam o swojego braciszka...- wyjąkała.