niedziela, 20 grudnia 2015

Rozdział XVI- Piąty Hokage

| Cała wioska pogrążyła się w żalu i ciszy, zmarł człowiek odpowiedzialny za wioskę, chroniący ją i gotów oddać za nią życie. Po długich minutach czczenia pamięci zmarłego wioska udała się na pogrzeb.
- Trzeci Hokage uparcie wpajał nam do serc znaczenie Woli Ognia- mówił Asuma jako rodzina Trzeciego- Umarł za nas, za wioskę, ale nie umarła jego Wola Ognia. |





Podczas gdy mieszkańcy nadal nie potrafili zrozumieć ostatnich wydarzeń, a naprawy wioski wciąż trwały wśród starszyzny i Pana Feudalnego panował nieskończony chaos. 
- Minęły już dwa dni od śmierci Sarutobiego- powiedział starszy. Pan Feudalny słuchał ich uważnie.
- Wioska nie może tak trwać bez przywódcy i opiekuna- tym razem odezwała się starsza- Musimy jak najszybciej zwołać zebranie i przedyskutować temat wybrania nowego Hokage. 
Starszyzna wioski po odbyciu rozmowy z najważniejszymi osobami i Joninami ostatecznie podjęła decyzję. Szukając nowego przywódcy wioski potrzebowali kogoś z nieprzeciętnymi zdolnościami, sprawiającym się nie tylko jako shinobi ale i przywódca. 
- Uchiha Itachi?- zdziwił się Danozo Shimura, członek starszyzny, od dawna celujący w tytuł Hokage. Potajemnie odpowiada również za oddane mu oddziały utalentowanych shinobi, zwanych jako "Korzeń ANBU". - Co prawda nadawał by się do tej roli, jednakże brak mu doświadczenia. Gdy wioska była zagrożona wojną domową ze strony Uchiha działał jako podwójny agent, nie jestem przekonany co do jego lojalności- mówił z przekonaniem.
- Owszem, przypominam ci jednak Danzo, że wszystko co robił należało do jego obowiązków powierzonych mu przez samego Trzeciego- wtrąciła starsza- Uchiha Shisui i jego Kotoamatsukami były naszym priorytetem w celu zażegnania buntu. Itachi zaś był gotów dokonać zdrady klanu w razie niepowodzenia- wyjaśniła- Nawiązując do twojej wypowiedzi, nie znam osoby bardziej lojalnej dobru wioski. 
- A właśnie, Danzo- odezwał się starszy- Podczas misji Shiusiego wystąpiły małe komplikacje, doniesiono nam, iż widziano odział twojego korzenia gdy napadnięto na Shisuiego i skradziono mu oko. Masz coś do powiedzenia w tej kwestii?- Danzo nieco się speszył ale nie pozostawił tego bez odpowiedzi. 
- To co się dzieje w moich oddziałach podlega tylko mojej absolutnej decyzji i wiedzy. Moi ludzie mieli asekurować Shisuiego w razie napotkania przeciwności, oskarżanie mnie o to co się stało jest bynajmniej nie na miejscu- odparł. Reszta starszyzny, choć nadal nie ulegała w wątpliwościach, nie wspomniały już o tej sprawie- Wracając do tematu Itachiego- zmienił temat- Nie jestem pewien co do jego roli jako Hokage...
- A kogo widziałbyś w tej roli, czcigodny Danzo- wtrącił niepewnie Feudalny. W oku Danzo pojawił się błysk, który szybko stłumiła powaga. Wstał ze swojego miejsca przykuwając na sobie wzrok wszystkich obecnych. 
- Wioska potrzebuje przywódcy będącego w stanie zadbać zarówno o dobro wioski, jak i jej sprawy dyplomatyczne z innymi wioskami. Potrzebuje kogoś doświadczonego w boju, w rozwiązywaniu konfliktów za sprawą dyplomacji i doświadczonego życia. Trzeci Hokage Sarutobi, był przykładem przywódcy jakiego powinna mieć wioska. Miał on jednak zbyt miękkie serce. Wiemy już, że zginał z rąk jednego z "opętanych" genninów, nie był w stanie go powstrzymać i poniósł śmierć- spojrzał po zebranych i na ekran, w którym widniał Feudalny Pan- Wnoszę o usadowienie w fotelu Hokage mojej osoby, będącej uzupełnieniem braków czcigodnego Sarutobiego- powiedziawszy to zasiadł w fotelu. Starszyzna i większość Joninów wiedziała, że to od początku był plan Danzo, zajęcie tytułu Hokage. Co prawda wszystko co robił kierowało się dobrem wioski, jednak jego metody działania były niedopuszczalne. 
- Hmmm...- zadumał się Feudalny, wypowiedź Danzo trafiła do niego- Racja, biorąc pod uwagę brak obecności Sarutobiego byłbyś dobrym następcą. Myślę, że dla dobra wioski nie będzie błędem abyś to ty zajął...
- Z całym szacunkiem- wtrąciła starsza, nie mogąc dopuścić do mianowania Danzo nowym Hokage- Słusznie, Danzo jest dobrym kandydatem na władcę, jednak nikt nie zastąpi go w starszyźnie- powiedziała z słusznością, Danzo starał się nie okazywać zdenerwowania wynikającego z jej nieustępliwości- Uchiha Itachi jest młody, to prawda. Jednak już wieku dwunastu lat okazywał przejawy rozumowania i dbania o wioskę na poziomie Hokage. Za relacje między wioskami odpowiedzialny jest nie sam Hokage, a On wraz ze starszyzną wioski.
- Jeśli wiek Itachiego jest problemem, na to stanowisko nadaje się również niejaki Hatake Kakashi- wspomniał starszy. Na to nazwisko Pan Feudalny drgnął i zamyślił się.
- Prawda, Hatake słynie nie tylko ze zdolności bojowych ale i strategicznych- powiedział z dumą.
- Niedługo po ukończeniu Akademi Ninja zdobył tytuł Jonina, w krótkim odstępie czasowym, za sprawą czcigodnego Minato, Czwartego Hokage wstąpił on do oddziałów ANBU i został mu przypisany własny oddział. Był mentorem Itachiego, który będąc jeszcze młodszym już uczestniczył w misjach ANBU w drużynie Kakashiego- powiedział starszy. 
- Hmm...- niesamowicie trudna decyzja- Pan Feudalny miał duży problem ze zdecydowaniem, który z nich nadaje się bardziej- Hatake przewodzi teraz grupą genninów, czyż nie?
- Tak- odpowiedział trochę niepewnie obecny Hatake- Należy do niej syn czcigodnego czwartego, Naruto Uzumaki jak i młodszy brat wspomnianego już Itachiego. 
- Tak, tak- zamyślił się- Dobrze więc, do czasu osiągnięcia przez jego podopiecznych poziomu chunina to młody Itachi zajmie stanowisko "tymczasowego Hokage"- Danzo zacisnął zęby- W dniu, gdy ostatni podopieczny Hatake Kakashiego uzyska poziom chunina, to on właśnie będzie dbał o interesy wioski. 
- Panie Feudalny, proszę się nad tym poważnie zastanowić...- wtrącił Danzo nie chcąc pozwolić by jego plany tak banalnie się obaliły.
- Przykro mi Danzo- powiedział nieugięty- Twoje stanowisko wśród społeczności wioski jest bardzo ważne, nie możesz być jednocześnie Hokage. Dodatkowo nie możesz też dysponować oddziałami ANBU i jego korzeniami- mówił, Danzo oparty o stół zaciskał pięść- Twoim obowiązkiem nadal jest dbanie o dobro spraw wioski z obecnego stanowiska. Dziękuje reszcie za zebranie- wszyscy wstali- Proszę niezwłocznie rozpocząć przygotowania do ceremonii- po czym ekran zgasł. 
Danzo momentalnie odszedł od stołu i stukając swoją laską o podłogę ruszył ku wyjściu. 
- Nie myśl sobie Danzo, że po śmierci Sarutobiego nic się nie zmieni w kwestii podejrzeń wobec twoich działań- powiedziała z pogardą w głosie starsza. 
- Nie skreślaj mnie i moich poczynań na podstawie marnych podejrzeń- powiedział zatrzymując się, lecz nie odwracając, po czym pchnął z lekka drzwi i wyszedł z sali zebrań. 

- A więc, Kakashi, zostaniesz Hokage- powiedział Obito doganiając szaro-włosego gdy wychodzili z budynku.
- Hę? Ah, tak- powiedział- Mimo wszystko nie widzę się w tej roli- napomknął- To było twoje marzenie, Obito- spojrzał na niego swoim standardowym, obojętnym spojrzeniem. Szedł z rękoma w kieszeni. 
- Racja, jednak teraz widzisz, mam kobietę która urodzi mi dziecko- ucieszył się- Nie mam czasu na sprawy Hokage, muszę teraz zadbać o Rin. Poza tym, na obradzie nie wspomniano nic o mojej przydatności jako przywódca- powiedział żartobliwie. 
- Racja- przytaknął Kakashi patrząc w niebo zamyślony.
Wioską zawładnął jeszcze większy chaos. Ludzie załatwiali sprawy związane z ubezpieczeniami, niemal całe centrum wioski, szpital i budynek Hokage wymagały remontu bądź odnowy. 

W tym czasie Itachi z kilkoma kolegami z drużyny ANBU właśnie pokonali pozostałych ludzi, którzy odpowiadali za napaść na wioskę. Przeżył jedynie Akihiro, który nie był już w stanie się poruszać. Przeciwnik był silny, dwóch ludzi z oddziału Itachiego nie dożyły końca bitwy, jeden był ciężko ranny. 
- Kto was przysłał?- spytał Itachi ze spokojem w głosie. Akihiro ledwo dźwignął się na rękach by spocząć na kolanach, siedząc na własnych piętach i spojrzał z frustracją na Itachiego. Był cały brudny, poparzony i ranny. Krew mieszała się z brudem. 
- Pieprz się...- wydyszał. Ludzie Itachiego spojrzeli na niego ciekawi reakcji, jednak ten nic nie zrobił. Zabrać go i rannych- spojrzał na Akihiro- Zajmą się nim inni. 
Gdy drużyna Itachiego wróciła do wioski, ten od razu dostał wezwanie do starszyzny, gdzie dowiedział się o planach wobec niego.
- Hokage?- zdziwił się.
- Tak- powiedziała starsza- Tylko tymczasowo, do czasu aż Kakashi Hatake uzyska możliwość zastąpienia cię, co pewnie szybko nie nastąpi.
- Dziękuje, jednak nie mogę przyjąć tego stanowiska- powiedział- Nie jestem pewien czy się na nie nadaję.
- Decyzja została już podjęta- powiedzieli- Nie zostaniesz z tym jednak sam, pomożemy ci. Powierzamy los i dobro wioski w twoich rękach, Itachi- powiedział starszy- Bądź dobrym Hokage. 
Itachi nie wiedział jak zareagować wszystko działo się tak nagle, zmuszony do tej roli klęknął.
- Hai!
Niedługo potem ukończono przygotowania. Twarz Itachiego została już odlana i przygotowana do wyrzeźbienia na górze Hokage. W ciągu dwóch dni Itachi zajął stanowisko Itachiego, stojąc na dachu budynku Hokage. Starszyzna wręczyła mu Hokagowski Kpaelusz symbolizujący to stanowisko i ubrali go szatę Hokagę. 
Itachi zbliżył się do barierki, pod budynkiem czekała cała wisoka, mieszkańcy, Jonini, Genini, Chunini, wszyscy wyczekiwali oficjalnego przedstawienia Uchiha Itachiego- Piętego Hokage.