czwartek, 18 września 2014

Rozdział I - Nowy początek.

Był ciepły dzień. Młody Atasuke szedł właśnie w stronę Akademii Ninja, na tablicy bowiem miała wisieć już lista osób, które dostały się do niej. 
'Ojciec mnie zabije, jeśli mnie nie przyjmą' pomyślał chłopiec. Ku jego ucieszeniu jednak jego nazwisko zostało zapisane na owej liście. 
- TAAK!- usłyszał za sobą pełen ekscytacji okrzyk. Obejrzał się zaskoczony i dostrzegł blondwłosego chłopca, z pewnością w jego wieku. Cieszył się jak głupi do sera, co nieco działało na nerwy młodemu Atasuke. 'Oby ten dureń nie był ze mną w jednej klasie...'. 
Wrócił do domu, pochwalił się rodzicom, jednak pogratulowała mu jedynie matka. Ojciec jak zawsze miał to gdzieś, przynajmniej w przekonaniu Atasuke tak było. 
Ociec chłopca nie potrafił okazywać uczuć rodzinie. W podobnej sam się wychował. 
- Suuuper!- na szyje rzuciła mu się roześmiana Yuumi, jego malutka siostrzyczka młodsza o 3 latka (gdzie on miał 10). Wyściskał ją i zakręcił się w miejscu roześmiany razem z nią. 
- Pójdziemy pobawić się do ogródka?- zapytała pełna wigoru dziewczyna, na co Atasuke skinął głową. 
Yuumi była dla niego wszystkim. Nie matka, nie ojciec, ale ona była dla niego najważniejsza. Odkąd się urodziła i pierwszy raz wziął ją na ręce, obiecał jej, że już zawsze będzie ją chronił. Tym samym postanowił się się w przyszłości bardzo silnym shinobi, by móc tego dokonać. Nie darowałby nikomu, kto by ją skrzywdził. 
Kiedyś, ich ojciec niemal pobił Atasuke, gdy ten stanął w obronie siostry. Zawiniła ojcu jakimś drobiazgiem, był on wtedy strasznie zły. Zaczął unosić się na nią, nie zważając na jej płacz podnosił głos. Gdy zaczął grozić jej ręką, między nimi stanął Atasuke. 

- Spróbuj ją uderzyć, a zrobię wszystko byś pożałował tego czyny- zagroził Atasuke, w dniu gdy ich ojciec chciał ręką ukarać swoją córkę. 
Ojciec rodzeństwa nie wytrzymał nerwów. Jego ręka poleciała w stronę chlopaka trafiając go w twarz, tym samym rzucając go na podłogę. Młodziutki Atasuke padł trzymając się za policzek i choć ze łzami w oczach, to jednak z zawiścią patrzył w oczu ojcu.


Od tej pory jest spokój, lecz ich relacje nigdy nie wróciły na swój poziom. Atasuke nie pozwolił skrzywdzić siostrzyczki nawet ojcu. 
Dzień przed pierwszym dniem akademii Atasuke zabrał Yuumi do pobliskiego placu zabaw. Nie zważając na inne dzieciaki pilnował siostry jak oka w głowie. 
- Patrzcie jaki frajer!- usłyszał z lewej. Spojrzał tam i dostrzgł jak trójka starszych dzieciaków nabija się z kogoś. Tym kimś był ów blondyn spod akademii. Nie drgnął nawet w ich stronę, lecz słuchał i przyglądał się. 
- Odwalcie się!- ostrzegł chłopiec pewnym siebie tonem- Nie boje się was lamusy. 
- Uważaj na słowa mały gnojku- zakpili rzucając się ku niemu. Zatrzymali go gdy próbował się wyszarpać i przytrzymali we dwoje za ramiona. 
- Dranie! O co wam chodzi?!- krzyczał. Aż Yuumi wraz z innymi dzieciakami w jej wieku spojrzeli się na nich. 
- O nic, po prostu jesteś frajerem!- zaczęli się śmiać. Blondyn zaczął się szarpać z silniejszymi kolegami. Z całej siły nadepnął jednemu na stopę, drugiemu zaś sprzedał kopniaka w krocze i rzucił się do ucieczki. 
Przeskoczył nad piaskową budowlą Yuumi, jednak ścigający go zdeptali ją nie patrząc na Yuumi. 
- Hej!- Atasuke się oburzył, gdyż przez nich wystraszona Yuumi zaczęła popłakiwać. Zatrzymali się i spojrzeli na Atasuke. 
- Czego chcesz szczeniaku?- zdenerwowali się. Blondyn zdołał gdzieś uciec- Przez ciebie nam uciekł, pożałujesz!
- Zniszczyliście zabawę mojej siostrze i dzieciom- uniósł się mniejszy od nich Atasuke- Moglibyście uważać pajace.
- Jak nas nazwałeś?!- jeden z nich wyciągnął ręce chcągo schwytać bezczelnego bruneta. Ten kazał ręką odsunąć się Yuumi i uniknął chwytu rzucając się na pas większego chłopaka. Powalił go na ziemie i dosiadłszy na niego zaczął zadawać mu jak najsilniejsze uderzenia, na jakie było go stać. Po chwili dwóch pozostałych ściągnęło go rzucając nim po ziemi. Szybko wstał. Bardzo rzadko się bił, zawsze jednak w obronie Yuumi. 
Ruszyli na niego. rozpoczęła się nieczysta walka, dwóch starszych chłopaków (geninów, gdyż mieli ochraniacze na czole) na jednego, 10 letniego Atasuke. Początkowo Atasuke dawał radę, atakował ich w miarę wyuczonymi ciosami i kopnięciami, jednak genini okazali się być silniejsi i chwilę później to oni zaczęli bić Atasuke. 
Na plecy jednego z nich rzucił się blondyn chcąc przydusić przeciwnika. Ten złapał  go za ramię i rzucił na ziemię. Atasuke wykorzystał to. Tzw. miotełką podciął nogi przeciwnika na powalając go na ziemię. Kolega rzucił się na Atasuke i razem szamotali się po ziemi, podczas gdy ten powalony wstał i zaczął kopać obitego już blondyna. Gdy skończył zaczepiła o Yuumi.
- Zostawcie moje brata!- darła się rzucając w niego kamykami. Ten roześmiany podszedł do niej i pchnął ją na plecy. Atasuke widząc to wpadł w furię. Zrzucił z siebie starszego chłopaka i rzucił się na tego, co popchnął jego siostrę. Skoczył lądując mu na plechach, uniknął rąk prześlizgując się pod pachą i stanąwszy tuż przed nim podskoczył wyprowadzając amatorskie kopnięcie z niekontrolowanym obrotem. Ponownie powalił go na ziemię, lecz stracił równowagę lądując. Doskoczył do podnoszącego się chłopaka i pięścią dobił go w twarz, która po tym uderzyła o ziemię. 
- Braciszku!- wystraszona Yuumi nie chciała, żeby ten się bił. 
- Zmiatajcie stąd!- polecił dwóm geninom, widać, że to słabeusze, po obiecując zemstę odeszli. Yuumi rzuciła się na brata i wtuliła w niego. 
- Znowu leci ci krew z twarzy- zmartwiła się. Atasuke otarł nadgarstkiem krew z kącika ust i spojrzał na blondyna, który wciąż leżał skulony nieopodal. Yuumi również go dostrzegła, od razu do niego podbiegła. 
- Wszystko w porządku?- spytała- Już dobrze, mój brat ich przegonił. 
Blondyn obejrzał się faktycznie ich nie było. Wstał trzymając się za brzuch i spojrzał na bruneta. Mimo tak młodego wieku jego spojrzenie było dosyć zatrważający. Mimo to podszedł.
- Sam bym sobie z nimi poradził- zapewnił- Mimo to dziękuję...- dodał zawstydzony. 
- Nie ma za co...- Atasuke otrzepał się z ziemi i kurzu- Broniłem siostry. 
- Byłeś niesamowity!- podekscytował się chłopiec, po czym wyciągnął dłoń- Nazywam się Okazaki Natsuo, kiedyś będę wielkim i silnym shinobi znanym na całym świecie, głównie jako Hokage!
- Nie interesuje mnie to...- rzucił, wiedział, że był niemiły ale miał na głowie pewne zmartwienia. Ojcu nie spodoba się to, że znowu bił się na oczach siostry. 
Natsuo spuścił nieco wzrok i zabrał rękę, której Atasuke nie uścisnął. Zabrał Yuumi i ruszyli w stronę domu. 

Po powrocie ojciec oczywiście zorientował się, że jego syn znowu się bił. Wywołała się kolejna gadanina i ochrzan. Atasuke usiadł na łydkach z rękoma położonymi na kolanach i ze spuszczoną głową schylił się opierając o ziemię, w geście przeprosin. 
- Przepraszam ojcze...- powiedział. Zachował spoój, lecz wewnątrz był wściekły. Jednak dumny z siebie, że stanął w obronie młodszej siostry.
Ojciec nakazał mu wstać, i więcej już tego nie powtórzyć.
Atasuke wyszedł z domu, musząc odreagować. Dotarł aż nad staw, gdzie siedząc drewniany molo rzucał kamyki do wody.
- Witaj, Atasuke- usłyszał ciepły głos za plecami. Obejrzał się zdziwiony.
- Fiijo?- zastanawiał się co tu robi jeden z najbardziej znanych członków ich klanu (aktualnie).
- Widziałem co zrobiłeś na placu zabaw- powiedział- Trzeba przyznać, że zrobiło to na mnie wrażenie.
- Ojciec już mi za to nagadał...- powiedział. Fiijo był dobrym znajomym jego ojca, w dodatku należał do korzeni ANBU, lecz o tym Atasuke akurat nie wiedział- Jeśli chcesz mnie ochrzanić to sobie daruj, nie żałuje.
- Nie zamierzałem- zaśmiał się Fiijo zaskakując nieco Atasuke.
- Więc po co tu przyszedłeś?
- Zaproponować ci coś- wyznał, widząc pytające spojrzenie Atasuke dodał- Chciałbym, abyś został moim uczniem.
- Uczinem?
- Jeśli chcesz w przyszłości obronić swoją siostrę, musisz pamiętać, że nie zawsze napotkasz na kogoś, kto kompletnie nie umie się bić- mrugnął okiem- Chcę dać ci szansę stania się silniejszym.
Atasuke był w szoku. Fiijo Uchiha zaproponował mu bycie jego uczniem, co prawda nie był to Uchiha Itachi, ale jednak wiedział że jest on silny.
- A ojciec?- spytał niepewnie.
- Już z nim rozmawiałem- uspokoił- Wierzy, że dzięki temu trochę się zdyscyplinujesz. To jak?
Atasuke zastanawiał się przez chwilę, po czym wstał i pewny siebie spojrzał na Fiijo.
- Zgadzam się. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz