poniedziałek, 22 września 2014

Rozdział IV - czas odwagi

Minęło już kilka miesięcy, Iruka przedstawił nam już niemal wszystkie niezbędne informacje na temat świata shinobi a dziś mamy rozpocząć naszą pierwszą lekcję "praktyczną", tzn. opartą na praktyce a nie na teorii jak lekcje dotychczas.
Jeśli chodzi o atmosfere w domu to ku mojemu zdziwieniu nadal była tak samo zaskakująca. Ojciec co prawda nie zaczął mnie traktować jak prawdziwego syna ale za to przynajmniej zaczął mnie jako tako postrzegać. Mama z kolei przestała traktować mnie jak ofiarę losu i nie patrzy już na mnie tym swoim empatycznym wzrokiem. Mimo upływu tych trzech miesięcy dalej zastanawiam się co mogło wywołać u nich taką zmianę, i w dalszym ciągu nie wymyśliłem nic sensownego, z drugiej strony dręczyły mnie słowa Fiijo, tamtego wieczora "Tylko tchórze i słabeusze się poddają. Poddając się hańbisz swój klan i nazwisko"- zamknąłem oczy i potrząsnąłem głową by odrzucić od siebie nacierające wspomnienia. Raz minąłem go na ulicy, zawołałem za nim, ten zatrzymał się i spojrzawszy na mnie przez ramie odszedł. Od tamtej pory wznowiłem treningi, nie wiem czy tak jak wcześniej ogląda je gdzieś z ukrycia (co bardzo by mnie ucieszyło).
Rozmyślając tak dotarłem do akademii nie zauważając jak szybko mi to zeszło. Wszedłem do akademi, następnie do klasy i zająłem swoje miejsce. Większość uczniów już była na swoih miejscach, jak zwykle rozmawiali i żartowali. Zdaję sobie sprawę że tylko ja nie mam kolegów. Nawet Natsuo ich ma. Nie przeszkadza mi to, nie jestem typem towarzyskim, aczkolwiek to mi nie przeszkadza we współpracy. Z biegiem minut przybyli pozostali uczniowie i zajęli swoje miejsca, Iruki jeszcze nie było więc ci co doszli dołączyli do zagorzałych rozmówców.
-Witam wszystkich- do sali wszedł Iruka z jakąś dziewczynką, jego nagłe wejście wywołało małe zamieszanie gdyż nikt nie spodziewał się go tak wcześnie, nawet ja byłem zaskoczony. Uczniowie w pośpiechu wracali na swoje miejsca hałasując przysuwanymi krzesłami.
-Witajcie, mam dla was nowinę- oświadczył Iruka zadowolony jak zwykle- Od dziś będziecie mieli w klasie nową koleżankę, oto Wakano Setsuna - wskazał na błękitno-oką blondynkę, była nawet podobna do Ino, z tym że włosy Setsuny były o wiele dłóższe, dwa kosmyki uczesane w warkocz a pozostałe rozpuszczone. Ładna i urocza jednak nie tak jak sama Ino- Setsuna, zajmij proszę miejsce koło Ino- Iruka wskazał na miejsce wolne obok Ino, Setsuna kiwnęła głową nieśmiało i wykonała polecenie. Wchodząc na drugi podest w rzędzie pod ścianą spoglądała na wszystkich.
-Huh..- ujrzała mnie, zarumieniła się i usiadła koło Ino która przywitała ją serdecznym uśmiechem.
-Cóż, jak wiecie dzisiaj rozpoczynamy nasze zajęcia praktyczne, zanim jednak to nadejdzie chciałbym sprawdzić waszą wiedzę. Wiecie co mam na myśli prawda?- upewnił się Iruka z usmiechem.
-Że przepyta pan Natsuo i tylko on dostanie jedynke?- spytał Kiba pozorując nadzieję, klasa wpadła w śmiech.
-Hej!- oburzył się Natsuo który oderwał oczy od Setsuny.
-Nie- odparł Iruka- to oznacza że wystąpisz na środek i wyśpiewasz mi wszystko co mówiłem w ciągu ostatnich trzech miesięcy- zastraszył Iruka śmiertelnie poważnym tonem. Kiba się przeraził a potem opadł głową na ławkę.
-Łahahahaha- wyśmiał go Natsuo- I co teraz?! Łeeee..- wskzał na niego prawym palcem wskazującym, lewym naciągnął w dół lewą powieke i wystawił język.
-A Natsuo zaraz po tobie- dodał Iruka.
-Coo!?- tym razem to Natsuo zmarnowany opadł na ławkę.
Ostatecznie Iruka przyznał się do żartu i rozdał sprawdziany WSZYSTKIM. Napisaliśmy je w ciągu półgodziny i oddaliśmy Iruce.
-Dobra- powiedział Iruka gdy dostał ostatnią pracę. Zebrał nas i wszyscy razem udaliśmy się na zewnątrz, a dokładniej na boisko treningowe znajdujące się tuż obok placyku.
Ustawiliśmu się w rzędzie przodem do Iruki, ja jak zwykle z rękoma w kieszeni i w luźnej pozycji, Shikamaru natomiast stał jakby zaspany z dłońmi założonymi za głowę. Setsuna stanęła na końcu rzędu obok Ino.
-Pewnie zastanawiacie się jak będą wyglądały wasze pierwsze zajęcia praktyczne?- powiedział na głos, zabrzmiało to jak pytanie jednak nie było nim- Cóż, zaczniemy od sprawdzenia waszej celności potem na skupieniu czakry a na koniec dla rozrywki i zwiększenia waszej chęci rywalizacji potrenujemy Taijutsu[1]- oznajmił, wielu ucieszyło się na dźwięk słowa Taijutsu. Ja nie przejąłem się tym zbytnio, choć gdy o tym pomyślałem to stwierdziłem że chciałbym zmierzyć się z Nejim, wygląda na silnego. Niestety tylko on w tej klasie- Żeby było fer- kontynuował Iruka- będę was wyczytywał z listy losowo. A więc..- zaczął wertować wzrokiem listę.
-Ja! Ja chcę pierwszy! Ja!- Wykrzykiwał Natsuo podskakując i wymachując rękami. Iruka spojrzał na niego poirytowany, brew mu drgnęła kilka razu. Przeniósł zirytowane oczy na listę.
-No dobra, Natsuo- powiedział Iruka czując że jego zdanie liczy się coraz mniej wraz z tym jak Natsuo skakał i krzyczał coraz to głośniej. W rzeczywistości i tak każdy wiedział że to wcale nie on miał być pierwszy.
-Yaaahiii!- krzyknął Natsuo wyrzucając pięść do góry i podszedł do Iruki dumnym krokiem.
-Musisz trafić w środki wszystkich tarcz jeśli chcesz dostać 6- powiedział Iruka wskazując pięć tarczy przymocowanych do drzewa, Natsuo dostał pięć shurikenów, wziął je i z językiem wystającym z kącika ust i pewną siebie miną spojrzał na tarczę, następnie rzucał nimi po kolei i chyba nawet nie celował. Trafił jedną prawie w środek, drugą w inną tarczę, trzecią w kłodę drzewa a pozostałymi dwoma spódłował. Spuścił ręce i głowę bezwładnie w dół załamany. Kiba wybuchł monotonnym śmiechem.
-I z czego rżysz ćwoku?!- wydarł się Natsuo wymachując pięścią ku Kibie.
-Z ciebie- oznajmił- Pokaże ci- powiedział Kiba i poszedł pozbierać shurikeny po Natsuo. Iruka spojrzał na niego jeszcze bardziej bezradnie zdenerwowanym wzrokiem.
-A co z moją kolejką?- spytał sam siebie pomrukiem.
Kiba zrobił popisową minę i przyglądając się tarczom wykonał rzuty. Nagle mina mu zrzędła podczas gdy Natsuo ze śmiechu aż zaczął się tarzać po ziemi. Kiba miał jeszcze gorszy wynik niż Natsuo, Trafił tylko dwoma około środka lewej górnej tarczy a pozostałymi ledwie musnął drzewo.
-Zamknij się kretynie!- warknął zdenerwowany Kiba- Tobie wcale nie poszło lepiej matole!
-Właśnie że mu poszło lepiej- wtrąciła się Setsuna, spojrzeli na nią oboje zdziwieni.
-Słucham?- powiedział Natsuo.
-No..- trochę się zmieszała, zarumieniona spuściła głowę i poprawiła kosmyk włosów odkładając go za ucho- Ty trafiłeś łącznie trzy razy, a Kiba tylko dwa- Kiba załamał się jeszcze bardziej.
-Po prostu noga mi się powinęła- zaperzył się Kiba, Setsuna upierała się że to nie prawda a Kiba szukał to coraz nowych wymówek. Najbardziej jednak zainteresował mnie Natsuo który wpatrywał się w Setsunę jak w coś co widzi poraz pierwszy w życiu, lecz nie do końca wie jak ma zareagować. W jego oczach widać było Ten błysk, zainteresowanie i ciche pragnienie. Setsuna zauważyła jego wzrok, zarumieniła się i odwzajemniła go. Natsuo również się zarumienił i z ledwością był w stanie dalej na nią patrzeć.
-Żałosne- mruknąłem z rękoma założonymi na klatce piersiowej. Iruka przerwał to zamieszanie chcąc kontynuować swoje zajęcia i tym razem postwaił sprawę jasno, że teraz to on wybiera kto przystępuję do rzutów. Ostatecznie wyniki są takie.
Shino: 2 trafienia w tarczę, 1 w drzewo i dwa poza.
Ino: 1 trafienie w środek, dwa w pole, dwa w drzewo.
Ja: 5 trafień w środek (no jedno prawie w środek, zabrakło może dwóch milimetrów ale Iruka uznał)
Neji: 5 w środek (chyba nie musze opisywać jakim spojrzeniem się obdarzyliśmy)
Reszta podobnie jak Ino, jedni lepiej drudzy gorzej. Nawet nie pamiętam ich wyników. Setsuna jednak miała aż 3 trafienia w środek i dwa w pobliżu. 
-No dobrze- powiedział Iruka po ostatniej serii- Nie wszyscy ale większość z was musi poćwiczyć nad swoim celem, bardzo jestem zadowolony z wyniku Nejiego, Atasuke i Setsuny- spojrzał na nas zadowolony, jednak tylko Setsuna się troszkę zawstydziła. Ja patrzyłem na niego jak zwykle chłodno, Neji nawet w ogóle na niego nie spojrzał tylko uśmiechnął się pod nosem, pokazując co to nie on.
- Mimo to nikt nie jest skazany na porażkę.-oznajmił- Czekają was jeszcze dwa testy, skópmy się teraz na przepływie czakry i na tym jak i czy umiecie ją tchnąć w przedmioty.- rozdał nam wszystkim nieduże białe piórka, kazał nam stanąć w rozsypce zdala od siebie nawzajem, usiąść po turecku i położyć pióro przed sobą.- Waszym zadaniem jest wpłynąć czakrą na pióro tak, aby zafarbować je na kolor fioletowy. Pióra które wam rozdałem przy styczności z czakrą zmieniają kolor, tak jak czakra jest użytkowana przez was tak pióro będzię miało taki kolor.- spojrzał po nas, słuchaliśmy w ciszy a niektórzy (Natsuo i Kiba) nawet nie zrozumieli.- Zademonstruje wam- położył swoje pióro przed sobą, wyprostował się i zamknowszy oczy zacisnął pięść prawej ręki i ułożył ją przed klatką piersiową, kciu, palec wskazujący i środkowy wyprostował, ostatecznie pieczęć była ułożona w pione, wewnętrzną częścią dłoni do lewej (nie pamiętam nazwy tej formy więc nazwijmy ją pieczęcią czakry/shinobi [w zależności czy sytuacja wymaga kontaktu z czakrą])). Siedział tak w ciszy przez chwilę, ani drgnął, aż sam się zdziwiłem gdy pióro nagle drgnęło i powoli zaczęło zmieniać barwę. Najpierw różowy, po chwili coraz to ciemniejszy aż ostatecznie było purpurowo-fioletowe. Iruka otworzył oczy i zadowolony z siebie uniósł pióro w palcach i pokazał nam.
-Oczywiście nie spodziewam się zbyt wielu purpurowych piór- mówiąc to spojrzał na Kibe i Natsuo- Ta sztuczka zadziała w Taki sposób tylko gdy naprawde się skupicie na swoim zadaniu i na przepływie swojej czakry. Spróbujcie- polecił.
Wszyscy ułożyli pieczęć czakry i zamknęli oczy, osobiście nie chciało mi się stać więc usiadłem przed piórem, ułożyłem pieczęć czakry przed klatką piersiową prawą ręką, zamknąłem oczy i odetchnąłem głęboko.
Następnie skupiłem się na przepływie swojej czakry, skupiłem się na piórku leżącym przede mną. Byłem niezwykle wyciszony, jak nigdy. Jedyne co słyszałem to ćwierkot śpiewających ptaków i delikatny szum wiatru muskający moją twarz. Czułem się świetnie, byłem pewien że uda mi się zmienić barwę tego pióra. Może nie purpurę ale przynajmniej ciemny róż. Czułem na sobie dreszczyk emocji i podniecenia wyobrażając sobie że moje pióro już jest zabarwione. Kusiło mnie nawet żeby podejrzeć pół okiem. I nawet prawie to zrobiłem. Nagle zacząłem się rozpraszać, Natsuo któremu się chyba nie udawało zaczął coraz głośniej jęczeć z wysiłku. Jego dzikie odgłosy były coraz głośniejsze a wraz z tym jak on jęczał coraz głośniej ja się denerwowałem i rozpraszałem jeszcze bardziej. Po dłuższej chwili byłem już w stanie wściekłości, co było dziwne bo zazwyczaj mam nerwy ze stai. Na skroni wyskakiwała mi już żyła, powoli zacząłem zaciskać zęby i z całych sił zaciągać brwi na dół nadając mojej twarzy ocień jeszcze większej furii.
-Cholera..- zaklnął Natsuo. Modliłem się w duchu by ktoś go ogarnął bo inaczej ja bym to zrobił.
Byłem już na skraju wytrzymałości, już postanowiłem że wstanę, wleję mu i wrócę do swojego zajęcia gdy nagle:
-Możesz się zamknąć do cholery?!- wrzasnęła jeszcze bardziej wkurzona Ino, z jej ryku aż otworzyłem oczy i spojrzałem zdziwiony na sytuację. Ino stałą nad nim i wrzeszczała na niego różne wyzwiska. Ten kucał schylony i zasłaniał głowę i głupio- przestraszoną miną.Przewróciłem oczami. Spojrzałem na swoje pióro, było ciemno różowe jak podejrzewałem, choć dało się ujrzeć odcień fioletu. Spojrzałem po piórach innych, wszyscy praktycznie mieli pióra maks. różowe i to nie dosłownie. Jedynie Neji miał identyczne jak moje, Ino trochę jaśniejsze.
-Huh?- lekko wytrzeszczyłem oczy, pióro Setsuny miało taki sam odcień purpury jak Iruka. Byłem w szoku, zaniemówiłem zawstydzony. Czułem się.. gorszy.
Iruka znowu opanował sytuację znudzony już tym wszystkim jak na jeden dzień. Wziął od nas nasze pióra (był bardzo zadowolony z pióra jakie miałem ja, Neji i Ino, natomiast bardzo zszokowany był widokiem pióra Setsuny i upewnił się czy ma swoje przy sobie bo pomyślał że mu podwędziła ale nie, to było jej) a następnie kazał się zebrać wokół siebie, tak zrobiliśmy.
-Dobrze, drugi etap lekcji mamy za sobą- powiedział nie ukrywając ulgi- Przejdźmy zatem do ostatniego etapu. Taijutsu, będę was wyczytywał po kolei starając się dopasować wasze zdolności do siebie. Chcę żęby..
-Ja! Ja chcę!- Natsuo znów się zgłosił.
-POWIEDZIAŁEM ŻE BĘDĘ WAS WYCZYTYWAŁ LOSOWO WIĘC PRZYNAJMNIEJ RAZ DAJ MI URZĄDZIĆ ZAJĘCIA WEDŁUG MOJEGO PLANU!!!- Iruka stał nad nim i wrzeszczał na niego z wielkimi straszynymi oczami. Natsuo stał mało nie mdlejąc wpatrując się w niego osłupiały. Kiedy Iruka skończył Natsuo po prostu opadł na ziemie ze zniszczoną psychiką. Iruka stał już spokojnie z zamkniętymi oczami i odchrząknął w pięść. Spojrzałem na Natsuo jak reszta klasy byłem zszokowany tym zachowaniem.
-On był.. taki.. zły..- burczał sam do siebie pod nosem trzymając się za kolana i leżać na boku z bladą miną i glutem cieknącym z nosa aż do ziemi.
-Tak więc jak już mówiłem- kontynuował Iruka odchodząc od Natsuo, chodził przed nami a my wyprostowaliśmy się na baczność żeby nie nawrzeszczał nawet na nas- będę was wybierał wbrew własnemu uznaniu. Wybrani staną na środku, wykonają znak shinobi i na mój znak rozpoczną pojedynek na Taijutsu, kumite shinobich będzie trwać tak długo aż ktoś pierwszy nie wyląduje przez drugiego na glebie- spojrzał czy wszyscy słuchają, wyprostowaliśmy się jeszcze bardziej- Następnie gdy powiem że pojedynek został zakończony staniecie przed sobą i wykonacie ukłon dla przeciwnika i wrócicie do grupy. Czy wszystko jest jasne?!
-Tak!- zabrzmieliśmy chórem jak w wojsku.
-Więc zaczynamy, jako piersi wystąpią..- przewertował wzrokiem listę- Kiba, Shino!- powiedzial dość głośno. Kiba i Shino wyszli na środek, przed piersiami ułożyli znak shinobi. 
-Zaczynamy Kumite Schinobich!- zabrzmiał Kiba machając ręką jak sędzią flagą na znak startu. Kiba z wrzaskiem rzucił się na Shino, wykonał kop z półobrotu na twarz Shino, ten kucnął unikając kopnięcia i jednocześnie miotełką podhaczył Kibe, ten z głupią miną się przewrócił, chiał wstać ale Shino położył mu stopę na korpusie. Kiba spojrzał na niego niedowierzając.
-Brawo Shino, szybko poszło- pochwalił Iruka, Kiba wstał, staneli przed sobą i ukłonili się sobie (co niechętnie przyszło Kibie, który przez reszte dnia patrzył na Shino z wyraźnym fochem).
-Okej- Iruka znów rzucił okiem na listę- w takim tempie skończymy jeszcze przed południem- mruknął do siebie- Następni, em.. Choji, Shikamaru!- Choji i Shikamaru saneli na środku ze znakiem shinobich, Choji miał dość przygnębioną minę.
-Co jest, Choji?- zdziwił się Shikamaru.
-No bo..- zaczął niepewnie Choji- nie chcę z tobą walczyć Shikamaru, nie chcę ci zrobić krzywdy- powiedział, jednak to nie był złośliwy tekst, jego głos był jak najbardziej szczery i zdołowany. Shikamaru uśmiechnął się.
-Nie martw się, Choji- pocieszył Shikamaru- nie zamierzam do tego dopuścić- zrobił pewnie uśmiechniętą minę.
-Ale jednak mimo to nie chcę z tobą walczyć- powiedział znów- jesteś moim przyjacielem..
-Posłuchaj, Choji- przerwał mu Shikamaru, Choji spojrzał na niego zdziwiony- potraktuj to jako przyjacielską rywalizację.
-Nie mogę, Shikamaru- powiedział stanowczo Choji, Iruka tylko przyglądał się tej rozmowie, ciężko było po nim wyczytać o czym myśli ale jedno było pewne, podoba mu się że Choji tak bardzo ceni sobie przyjaźń.
-Eh..- westchnął Shikamaru, po chwili leniwie uniósł rękę, wszyscy się zdziwili, nawet Iruka.
-Coś się stało?- spytał niepewnie Iruka.
-Poddaje się- oznajmił Shikamaru. Wszyscy byli w szoku, a zwłaszcza Choji i Iruka.
-Shikamaru..- zaczął Choji.
-Spokojnie Choji- powiedział Shikamaru z uśmiechem- I tak nie miałbym z tobą szans.
Iruka trochę zawiedziony pozwolił im odejść, próbowałem zrozumieć sens ich zachowania, jednak nie udało mi się. Myślę że to jedna z wielu rzeczy które dopiero muszę zrozumieć.
-Atasuke, Natsuo!- wyczytał Iruka. Ocknąłem się zdziwiony z zamyślań i spojrzałem na Natsuo, który aż się palił żeby mi dokopać. Czemu on?- użaliłem się nad sobą- Czemu nie ktoś silniejszy?
Stanęliśmy na środku i ułożyliśmy z palców znak shinobi przed klatką piersiową.
-Rozpoczynamy Kumite Schinobich!- zabrzmiał Iruka, Natsuo z krzykiem rzucił się w moję stroną, ja stałem spokojnie czekając aż podejdzie bliżej. Natsuo był już dwa kroki przedemną, zrobiłem krok w jego stroną i uchyliłem się, złapałem jego pięść i przerzuciłem go przez plecy na ziemie pod siebie.
Wylądował na ziemi i zszokowany patrzył na mnie, podczas gdy ja stałem luzem nad nim z rękoma w kieszeni i patrzyłem na niego.
-Nie wstawaj- poleciłem widząc że chce wstać.
-No i mamy zwycięzce- powiedział Iruka- Brawo Atasuke- pochwalił gdy go mijałem, na co i tak nie zareagowałem. Neji odprowadził mnie wzrokiem.
I tak przez następne pół godziny Iruka wyznaczał pary. Gdy skończyliśmy już wszyscy Iruka wypuścił nas do domu.
Wychodząc przepchnęli się obok mnie w drzwiach Choji, Shikamaru, Kiba i Natsuo ze śmiechem i wugłupami. Ten ostatnio obejrzał się za mną i zatrzymał, szybko zmieniłem zdziwioną minę na w miarę możliwości chłodną i wsadziłem ręce do kieszeni.
-Hej em..- zaczął stojąc jakieś trzy metry przede mną- Chcesz się może z nami pobawić?- nie wiedział do końca jak powinien się wyrazić. Shikamaru, Choji i Kiba również się zatrzymali i spojrzeli zdziwieni na nas.
Speszyłem się. Sam też nie wiedziałem jak powinienem się zachować, pewna część mnie mówiła żebym z nimi poszedł, gorąco mnie do tego namawiała. Jednak moja naturalna strona wiedziała że tego nie potrzebuje.
-Nie dzięki, ja..- zacząłem gdy nagle dobiegł nas krzyk jakiejś dziewczynki gdzieś na północ od nas. Wszyscy spojrzeliśmy zdenerwowani w kierunek skąd dobiegł nas krzyk. Spojrzeliśmy po sobie i momentalnie rzuciliśmy się biegiem w tamtą stronę. Biegliśmy prostą, skręciliśmy w prawą uliczkę i tam po paru sekundach biegu skręciliśmy w zaułek po prawej. Ja biegłem pierwszy, Kiba prawie moim tempem, Natsuo i Choji biegli na końcu. Wbiegłem w zaułek jako pierwszy i rozejrzałem się zdenerwowany sytuacją. Kilku starszych genninów zaczepiło Setsunę, cofała się przed nimi lekko przerażona podczas gdy oni zbliżali się do niej roześmiani.
-Hej!- wydarł się Natsuo widząc sytuację, pobiegł w ich stronę i stanął przed Setsuną która wpatrywała się w niego z niedowierzaniem. Poznałem ich, to ci sami którzy ostatnio zgnębili Natsuo, po jego wzroku widziałem że poznał ich, jednak chyba spotykał ich dość często gdyż nie dziwiła go ich obecność w takim miejscu i w takich okolicznościach. Poza tym po tych kilku miesiącach poznałem go na tyle że wiem, że w żadnych inych okolicznościach nie byłby taki odważny. Widać ta cała Setsuna wywiera na nim jakiś wpływ który zaczyna odmieniać jego osobowość.
-No proszę- zaczął teb blondyn któremu ostatnio prawie złoiłem tyłek- Toż to nasz kochany Natsuek- zaczęli się śmiać, Natsuo zrobił urażoną minę słysząc te zdrobnienie.
-Natsuo.. naprawdę daj sobie spokój- ostrzegła Setsuna błagalnym tonem. Natsuo spojrzał na nią przez prawe ramie uśmiechnięty.
-Nie martw się- pocieszył, spojrzała na niego zdziwiona- Już nikt cię nie skrzywdzi- spojrzał spowrotem na bandę blondyna, ale już sroższym wyrazem twarzy.
-Uhuhuhuh- zakpił blondyn- ktoś tu chce zgrywać bohatera- znowu wybuchli śmiechem- Tym razem to ja ci coś powiem, zaraz znowu ci dokopiemy i tym razem nikt już cię nie obroni. A na koniec zajmiemy się małą- wskazał głową na Setsune.
-No to dawaj- sprowokował, Blondyn Zacisnął pięść i wyprowadził cios, zarówno blondyn, Natsuo jak i Setsuna zdziwili się gdy złapałem jego pięść. Nasuo przypomniał sobie tę samą sytuację za pierwszym razem.
-Znowu ty?- zdenerwował się, jego koledzy również, Choji Shikamaru i Kiba staneli koło mnie- Cholera- zaklnął i szarpnął ramieniem by wyrwać  swoją pięść z mojego uścisku. Oczywiście udało mu się, samo zatrzymanie i złapanie jego pięści było trudne z racji tego że jest większy i silniejszy. Nawet z Shikamaru, Choji i Kibą mieliśmy przesrane, dzisiaj było ich o kilku więcej a i ostatnim razem nie było łatwo. Drugim razem będą pamiętać że umiem się bić, a fakt że nas jest kilku powinien ich trochę ostrzec.
-Tym razem nie damy wam tak łatwo za wygraną- powiedział ktoś z ekipy bllondyna.
-Ostatnim razem to wy uciekaliście- zripostowałem. Z kpiących twarzy zniknął szyderczy uśmiech i pojawił się ostry gniew. Jeden z nich ruszył na mnie ale zaraz dwóch go zatrzymało. Wystawiłem prawą nogę do tyłu by się zaraz odwrócić, patrzyłem na nich przez chwilę i przeniosłem swój wzrok na Natsuo a po chwili na Setsunę.
-Leć- poleciłem. Chciała zaprzeczyć ale nie miała szans zaprotestować gdy obdarzyłem ją surowym i chłodnym spojrzeniem.
Spojrzała bezradnie na po pozostałych i na Natsuo, który kiwnął głową dając znak by posłuchała. Pobiegła ku wyjściu z uliczki, zatrzymała się i spojrzała na nas sfrustrowana, aż w końcu zniknęła za rogiem. Wszyscy spojżeliśmy na ekipę blondyna. Jednak ten grając nie fer w momencie mojego odwrotu do nich trafił mnie w policzek z prawej, poleciałem na ziemie a jego ekipa rzuciła się na moją. \
Szybko otarłem policzek i splunąłem, kątem oka zobaczyłem że blondyn chce kopnąć mnie w żebra, w odpowiednim momencie odwróciłem się przodem do niego, złapałem za jego nogę i i podciąłem mu drugą. Upadł na bok z bezradną miną, rzuciłem się na niego i oboje szarpaliśmy się turlając się po ziemi, ostatecznie udało mi się przejąć stery i siedziałem na jego brzuchu podczas gdy leżał na plecach na ziemi. Zacząłem uderzać go w twarz, najpierw prawą, potem lewą, potem znowu prawą ale drugi raz lewą mi się nie udało gdyż zablokował ją i zepchnął mnie na ziemie zamieniając nasze położenia i teraz to on zaczął mnie uderzać. Starałem się utrzymać ścisłą gardę aczkolwiek nie było łatwo.Blondyn udeżał z całych sił i ku mojemu niewielkiemu zdziwieniu w końcu tych sił zaczęło mu brakować, gdy z lewej nadlatywało kolejne udeżenie postanowiłem skontrować i blokując cios zepchnąłem go na bok. Przeturlał się i szybko zerwał na nogi, zbyt szybko. Stracił równowagę i zachwiał się niepewnie na nogach, wykorzystując sytuację wstałem i podbiegłem do niego. Będąc na odległości niecałego metra obróciłem się o 360 stopni i powaliłem go na ziemie prawą piętą.
-W końcu- ucieszyłem się że nareszcie mi wyszedł ten atak.
-Hej! Atasuke!- usłyszałem zza siebie nerwowy krzyk Natsuo, odruchowo obejrzałem się za siebie i w tedy oberwałem prostym od jakiegoś fagasa blondasa. Upadłem na tyłek pod wpływem ciosu, blondyn i ten co mnie trafił zaczęli mnie kopać po żebrach podczas gdy ja leżawszy na ziemi skulony kurczowo przyciskałem kolana i ręce do ciała by wpuścić jak najmniej ciosów. Przez odsłonięte palce widziałem też że podobnie dzieje się z wrzeszczącym Natsuo, Shikamaru i Chojim, Kiba jako jedyny był sam na sam z innym kolesiem.
Cholera- zaklnąłem w myślach starając się ignorować ból zaciskając z całych sił powieki i zęby- muszę coś wymyślić bo..
-Hej!- usłyszałem krzyk jakiegoś chłopaka, nie poznałem głosu. Przestali mnie kopać, otworzyłem oczy i spojrzałem na wejście do uliczki, stało tam dwóch chłopaków w naszym wieku a za nimi zmartwiona Setsuna. Jednego z nich poznałem z twarzy, czarne włosy, czarne oczy i złowroga mina. Drugi zaś blondyn, pewny siebie uśmiech i pewne siebie spojrzenie niebieskich oczu, na policzkach miał po trzy kreski, jakby kocie wąsy.
Nie znałem ich imion, ale jednego byłem pewien, ten brunet pochodził z klanu Uchiha, młodszy brat znanego Uchiha Itachi'ego..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz