- YUUMI!- krzyknęła matka dziewczynki. Po chwili Yuumi upadła na ziemie puszczając dłoń zielarki, która sama też się zachwiała. Przestraszony Natsuo spojrzał na młodą dziewczynę.
- Coś ty...
- Tym razem to ja zadbam o swojego braciszka...- wyjąkała.
- Hę?- zdziwił się Atasuke. Skulony niczym embrion leżał na wodnej posadzce w głębi swej podświadomości, nie wiedząc co ze sobą zrobić po prostu czekał. Gdy jednak zaczęło się coś dziać, nie wydawało mu się, aby to był jego ratunek. Wstał.
Spojrzał po swoich rękach, zdawał się znikać.
- Co się dzieje?- spytał poddenerwowany.
- Ci na górze znaleźli sposób jak go stąd wyciągnąć- domyślił się niebieski mędrzec.
- Udało im się?- dopytał Atasuke z blaskiem nadziei w oku.
- Nie koniecznie, zmieniasz ciało ale nic się nie zmieni, będziesz duchem w obcym ciele.
- Jak to...- nie zdążył nic więcej powiedzieć, wszystko znikło.
- Yuumi!- usłyszał paniczny krzyk matki. Przez sekunde zobaczył obraz swojej młodszej siostrzyczki, lecz trwało to zaledwie pół sekundy i nie zdołał się jej przyjrzeć.
Zaczął spadać, niekontrolowany i gwałtowny lot w dół. Zwolnił płynnie i zatrzymał się tuż nad podłożem. Również było wodne, jednak otoczenie nie było czarne i niewidoczne jak w jego podświadomości. Było jasne o żółtej barwie.
- Co to za miejsce?- spytał, jednak tak jak się spodziewał, nikt nie odpowiedział. Cokolwiek się z nim stało, Leśni zostali w jego podświadomości. Pytanie tylko, gdzie był on?
- Nie mogę w to uwierzyć, że Yuumi naprawdę to zrobiła- powiedziała Setsuna, gdy po powrocie do wioski Natsuo wszystko jej powiedział.
- Ta...- mruknął- W sumie mnie to nie dziwi, jest tak samo lojalna jak on.
- Najgorsze jest to, że chyba nie do końca rozumie co zrobiła.
- Już nigdy nie zobaczy swojego brata- sprostował Natsuo- Co za paradoks, zrobiła to by mu pomóc.
- Natsuo...- zaczęła Setsuna- Co będzie, jeśli my też go już nie zobaczymy?
- Jak to?
- No wiesz, wróci dopiero, gdy Yuumi... no wiesz, umrze- przełknęła ślinę- Yuumi ma przed sobą jeszcze całe życie.
- Nie to mnie martwi- rzucił Natsuo wbijając wzrok w ziemię- Jakim człowiekiem będzie Atasuke, gdy wróci? Gdy się dowie, że pozwoliliśmy na to Yuumi?
Setsuna patrzyłą przez chwilę na swojego chłopaka, i również spuściła wzrok.
- Pamiętasz co mówił podczas pierwszego spotkania z mistrzem Obito?- spytała.
- Marzenia są dla głupców którzy nie biorą życia na poważnie- odparł Atasuke, tymi słowami jeszcze bardziej zainteresował Obito.
- Że co?- zdziwił się Natsuo- Jak można nie mieć marzeń? Każdy jakieś ma.
- Nie
jestem każdy. Za to mam cel- wszyscy spojrzeli na niego z wyraźnym
zainteresowaniem- Moja młodsza siostra, moim celem jest chronienie jej.
Ty jesteś w stanie poświecić życie dla wioski, ja zrobię to samo dla
Niej- atmosfera umilkła- Los tego kto ją skrzywdzi, z góry zostanie
przesądzony.
Natsuo nie odpowiedział, mimo iż pamiętał tę sytuację.
- Atasuke nie będzie sobą gdy wróci, to pewne- wyznał Natsuo- Jedyne co możemy dla niego zrobić, to zapewnić bezpieczeństwo Yuumi.
- W wiosce jest bezpieczna- stwierdziła Setsuna, wiatr poruszył delikatnie jej złociste loki.
- Tak- przyznał- Będę ją po prostu obserwował, ja
- Wioska deszczu nie jest przyjaźnie nastawiona na Konohe- zauważył Kakashi- Dostanie się tam nie będzie łatwym zadaniem, a co dopiero znalezienie jej.
- Wiemy w ogóle kogo szukać? Równie dobrze może już nie żyć, to jak szukanie ducha.
Trwała narada co zrobić z chłopcem uśpionym przez magię leśnych.
- Obito- dyskusje przerwał Itachi, zasiadający za hokagowskim biurkiem- Wiem jak ci zależy, jednak nie jestem w stanie nikogo wysłać na teren wioski deszczu- Obito znieruchomiał.
- Jeśli będzie trzeba udam się tam sam- postawił na swoim- Nie mogę siedzieć bezczynnie aż Atasuke zostanie całkowicie opętany przez tą chakre mędrców.
- Rozumiem cię- mówił dalej Itachi- Jednak nie możemy nic zrobić. Medycy już zajęli się jego ciałem, są w stanie jak najdłużej utrzymać chakre leśnych w kontroli, jednak co wtedy? Nie znamy sposobu na przywrócenie go do nas.
- Czyli że mam się poddać? Bo nic nie możemy zrobić...?
- Obito!- przerwał mu Hatake surowym tonem- Proponuję abyś zajął się teraz resztą drużyny. Przypominam Ci, że masz chwilowo niepełny skład- po tych słowach wrócił do tematu Atasuke- Jak wiemy, starsza zielarka przeniosła duszę chłopca do ciała Yuumi, a jedyną drogą powrotu jest śmierć dziewczyny. Musimy czekać, aż nadejdzie ten dzień. Nic innego zrobić nie możemy.
- Każe rozesłać po pozostałych nacjach prośby o pomoc, może jest ktoś kto byłby w stanie nam pomóc- zapewnił Itachi- Do tej pory jednak, Obito, chciałbym abyś skupił się na pozostałej dwójce. Za niedługo możliwe, że przydzielę wam nowego zastępczego członka drużyny w miejsce Atasuke.
Obito nie potrafił się poddać, jednak nie miał wyboru, przytaknął.
- Kim on jest?- spytał.
- To chłopak z kraju wody- wyjaśnił- Bezdomny dzieciak, który przylgnął do jednej z drużyn wykonujących tam misje. Jest rok młodszy od twoich geninów, jednak talentu mu nie brak.
- Rozumiem...- Obito skinął głową. Zastanawiał się, jak powie o tym drużynie. Natsuo nie zaakceptuje faktu, iż muszą odpuścić. Nie wiedział też jak zareagują na nowego członka.
Minęło parę dni. Obito zdołał przemówić do reszty drużyny, jednak to tylko ich dobiło. Nadszedł dzień, w którym mieli poznać nowego członka swojej drużyny.
- Spóźnia się- Natsuo robił się marudny. Już przez sam fakt jego członkostwa był poirytowany, nie wspominając o sprawę Atasuke, a ten jeszcze każe na siebie czekać.
- Spokojnie- uspokajał Obito- Lada moment powinien się pojawić. 'Swoją droga ciekawe kim on jest?' Obito sam nie wiedział wiele o tym chłopaku. Tyle tylko, że sierota z kraju wody, nic więcej. Obito poczuł coś jakby chłód.
- Przepraszam za spóźnienie, drużyna czwarta, prawda?- usłyszeli głos po lewej. Wszyscy spojrzeli na chłopaka nieco zdziwieni, mimowolnie ich zadziwił ich też jego widok.
Był to rok młodszy, biało-włosy chłopak o niebieskich oczach i śnieżnej skórze. Głos miał przyjazny, jednak chłodny, podobnie jak jego wyraz.
- Tak, ty zapewne jesteś Kenji, zgadza się?- przywitał Obito.
- Tak na mnie wołają, ale to bez znaczenia- odparł krótko. Wyraz jego twarzy był chłodny, nieco obojętny. Pod tym względem bardzo przypominał Atasuke.
- Huh?- zdziwiła się Setsuna- Jak to? Imię ma bardzo duże znaczenie, nazywam się Setsuna Amane, miło poznać!- podeszła i wystawiła dłoń.
Kenji spojrzał na nią, potem na dłoń i gdy dziewczyna już zwątpiła ten uścisnął ją delikatnie.
- To jest Natsuo- Obito wskazał na niezbyt przejętego blondyna- Ja nazywam się Obito- powiedział- Witamy w drużynie 4. Kenji spojrzał po nich. Podczas gdy Setsuna próbowała jakoś zagadać, poznać nowego towarzysza, Obito przyglądał mu się przez chwilę w namyśle.
'- Zanim go poznasz, musisz wiedzieć parę rzeczy o tym chłopaku- Itachi przestrzegł Obito, gdy już wszyscy wyszli. Obito bez słowa czekał, na to co ma zamiar mu powiedzieć Hokage- To nie jest zwykły chłopak, i nie bez powodu został sierotą.
- Co masz na myśli?- nie rozumiał jednooki Uchiha. Itachi spojrzał na niego, gdy skończył mówić Obito nie dowierzał.
- To możliwe?- Obito nie widział w tym realizmu.
- Miej go na oku, Obito- polecił Itachi- Trzeba na niego uważać.
- Jeśli można spytać, dlaczego przygarnęliśmy sierotę z tak odległych terenów?- Obito zastanawiał się nad tym od dłuższego czasu.
- Kage owej wioski twierdzi, że ma korzenie z Konohy, toteż musi udać się do nas.
- Pozbyli się problemu- kwestionował Obito- Będę go obserwował.'
Kenji na pierwszy rzut oka był jak Atasuke; cichy, tajemniczy i z chłodnym podejściem do życia.
Obito wiedział też, jak powiedział mu Hokage, że nie jest on poziomu Genina.
- Dobra!- przerwał im Obito- Na dziś nie mamy żadnych zajęć, macie wolne, jednak jutro widzę was przed główną bramą punkt 8- zarządził.
- Um?- zdziwił się Natsuo- Kolejna misja? Obito skinął głową.
- W sumie nie byliśmy na żadnej misji, odkąd Atasuke miał ten wypadek- zauważyła Setsuna- No i mamy szansę zbudowania jakichś relacji z Kenjim.
- O ile nie będzie zgrywał samolubnego kozaczka, jak Atasuke- rzucił Natsuo. Nie był przyjaźnie nastawiony do Kenjiego, coś mu w nim nie pasowało.
Kenji spojrzał na niego swoimi niebieskimi jak morze oczami, po ciele Natsuo przeszły ciarki, lecz wytrzymał chłodne spojrzenie. Kenji delikatnie się uśmiechnął i ruszył przed siebie, skoro Obito dał im wolne.
- Masz gdzie mieszkać?- spytał Obito- Dopiero przyjechałeś i...
- Dam sobie radę, dziękuję za troskę- uspokoił- To i tak nie ma znaczenia.
Patrzyli za nim przez chwilę nie rozumiejąc jeszcze jego podejścia.
- Dziwny koleś- burknął Natsuo.
- Witaj braciszku- jak zwykle o godzinie 16 z nowymi kwiatami na wymianę, do sali Atasuke przyszła Yuumi z matką- Przyszliśmy dzisiaj bez taty, musiał dłużej zostać w pracy.
- Przynieśliśmy ci nowe kwiaty- powiedziała mama, wiedziała, że ich nie słyszy, ale rozumiała też jakie znaczenie ma to dla Yuumi. Mówiąc do niego czuła się lepiej.
- Dziś dostałam się do akademii ninja!- wypaliła szczęśliwa- Szkoda że nie mogło cię przy mnie być...- troszkę spochmurniała. Mama przykucnęła obok niej i pocieszyła masując po ramieniu.
- Witam- do sali weszła Ino wraz ze swoim ojcem. Widok tych dwojga naprawdę zaskoczył rodzinę Atasuke.
- Dzień dobry..- odparła zdumiona mama- O co chodzi?
- Słyszałem co się stało kilka dni temu- zaczął ojciec Ino, blondyn z dugą kitą, podobną jak jego córka- Gdy Atasuke był w swoim zniewolonym ciele nie dało się z nim połączyć poprzez drogę umysłu. Przyszedłem z pewną propozycją dla małej Yuumi- dziewczynka się zdziwiła, ten kucnął naprzeciw niej- Wiesz, teraz twój braciszek siedzi wewnątrz ciebie- mówił z uśmiechem- Chciałbym nauczyć cię jak możesz się z nim komunikować.
- Komunikować...? Z braciszkiem?!- narastała w niej nadzieja.
- Tak- przyznał wstając- Teraz nie ukrywa już go żadna magia mędrców, więc nie powinno być z tym problemu.
- Niech mnie pan nauczy!- pełna euforii nalegała.
Atasuke chodził w tę i z powrotem, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Mimo iż podłoże po którym chodził było taflą wody, a spod jego stóp rozchodziły się wodne koła, nie było słychać żadnych kroków po wodzie. Toteż zdziwiło go, gdy po całej tej przestrzeni rozniósł się dźwięk kapiącej kropli wody. Zatrzymał się zdziwiony.
- Braciszku?- wryło go w ziemię. Za swoimi plecami usłyszał niepewny głos. To był TEN głos. Głos Yuumi!
Obejrzał się momentalnie, lecz nigdzie jej nie widział. Czyżby wyobraźnia płatała mu figle?
- Atasuke?- ponownie.
- Yuumi!- krzyknął w stronę pustej przestrzeni, jego echo delikatnie się rozniosło.
- Musisz się skupić, i znaleźć go- mówił ojciec Ino trzymając swoje palce wskazujące na skroniach Yuumi. Miała zamknięte oczy i w determinacji coraz mocniej marszczyła brwi w skupieniu.
- Braciszku!- głos Yuumi był coraz to wyraźniejszy i głośniejszy. Dało się nawet rozpoznać kierunek skąd brzmiał.
- Yuumi!- krzyknął jeszcze głośniej rzucając się w stronę skąd dochodził głos.
- Nigdzie go nie widzę...- jęknęła Yuumi do najwybitniejszego przedstawiciela klanu Yamanaki.
- Skup się, on gdzieś tam jest- uspokajał skupiając się coraz bardziej. Yuumi z całych sił zacisnęła powieki.
- Yuumi!- Atasuke zatrzymał się nie dowierzając. Kilka metrów przed nim stała jego młodsza siostra, usłyszawszy głos swojego brata obróciła się.
- Braciszek!- jej oczy zapłonęły ze szczęścia, które objawiło się w postaci kropel łez. Oboje rzucili się w swoim kierunku. Gdy się już spotkali Atasuke przyklęknął na jedno kolano a rozpędzona Yuumi rzuciła mu się na szyję. Wstał z nią i uścisnął mocno. Przez cały czas, odkąd jest w tym dziwnym miejscu myślał tylko o niej, o swojej młodszej siostrze.
- Yuumi, wszystko w porządku?- spytał stawiając ją na ziemi i patrząc prosto w oczy.
- Tak, wszystko okej- uspokoiła- Pan Inoichi, tata Ino połączył nas i teraz możemy porozmawiać.
- Połączył?- zdziwił się Atasuke.
- Witaj Atasuke- niedaleko nich pojawił się Inoichi z uśmiechem na twarzy.
- Pan Yamanaka?- nie rozumiał Atasuke.
- Wiem, że nie rozumiesz co się dzieje tam, na zewnątrz- zaczął mówić- Twój mistrz, Obito poprosił mnie, abym spróbował się z tobą skontaktować i wszystko wytłumaczyć.
- Skontaktować?- powtórzył- Gdzie ja jestem, co się ze mną dzieję?- Yuumi wskoczyła bratu na plecy i oplotła nogami w biodrach a rękoma szyję.
- Właśnie to chcę ci wyjaśnić, posłuchaj...- zaczął historię. Opowiedział mu co się stało w grocie, przez co wpadł w tą magiczną śpiączkę, o zagrożeniu ze strony leśnych mędrców, którzy przejmują jego ciało (na co akurat przytaknął, iż wie) i o przeniesieniu jego duszy do Yuumi.
- Zaraz zaraz...- na koniec Atasuke nie chciał do siebie dopuścić ostatniej informacji- Jedyną drogą, aby odesłać mnie z powrotem do ciała jest... śmierć Yuumi?- dziewczynka posmutniała, za to w szerokich oczach Atasuke pojawiały się zaszklenia łez.
- Niestety...- przyznał Inoichi.
- Dlaczego nikt jej nie powstrzymał?!- wybuchnął, Yuumi zeskoczyła z jego pleców- Dlaczego nie mogliście mnie zostawić takiego, jakim byłem?!
- Atasuke...
- Yuumi, dlaczego to zrobiłaś?- spojrzał na nią i kucnął przy niej.
- Chciałam ci jakoś pomóc... myślałam, że w ten sposób jakoś cię uratuję...- do jej oczy również napłynęły łzy.
- Yuumi...- szepnął, coś ściskało go za gardło, nie był w stanie normalnie mówić.
- Wracaj już do mamy...- odezwał się w końcu- Powiedz, że wszystko ze mną w porządku i żeby się nie martwiła. Pożegnali się i Inoichi odesłał ją z powrotem, wiedział, że Atasuke chce jeszcze sam z nim porozmawiać.
- Inoichi-san- zaczął Atasuke. Stał niemal tyłem, z opuszczoną głową, głos nie miał już taki roztrzęsiony, lecz zimny i pełen grozy- Niech ktoś chroni moją siostrę za wszelką cenę, jeśli coś jej się stanie...- podniósł głowę i spojrzał na Inoichiego, który się wzdrygnął, na widok trzyłezkowego sharingana chłopaka wpatrującego się mu prosto w oczy, był zimny jak lód- Zabije tego, który będzie za to odpowiadał i każdego kto spróbuje mi przeszkodzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz